Dwa marsze, w tle święto narodowe. "Próba sił"

Węgry, Budapeszt. Obchody 178. rocznicy wybuchu rewolucji w 1848 roku
Święto narodowe Węgier i dwa marsze. Relacja Macieja Warsińskiego
Źródło: TVN24
Już za niecały miesiąc na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne. Chociaż 15 marca obchodzone jest tam święto narodowe, tym razem - jak relacjonował reporter TVN24 Maciej Warsiński - obchody wpisują się w kampanię wyborczą. "Swoista próba sił" dotyczy Fideszu premiera Viktora Orbana i opozycyjnej partii TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara.

Na Węgrzech 15 marca odbywają się coroczne obchody święta narodowego, które upamiętniają rewolucję z lat 1848-1849. Tego dnia w stolicy kraju odbędzie się szereg uroczystości, koncertów i imprez rodzinnych.

Wydarzenia z Budapesztu relacjonował reporter TVN24 Maciej Warsiński. - Tym razem te marsze wpisują się w kampanię wyborczą. 12 kwietnia na Węgrzech wybory, dlatego środowiska Viktora Orbana zorganizowały marsz. Jak relacjonował po godzinie 14, marsz ruszył o 11 i dotarł na plac przed węgierskim parlamentem.

Jak relacjonował, uczestnicy - zwolennicy Orbana - mówią o "marszu pokoju", bo przekonują, że premier dba o pokój i bezpieczeństwo Węgier.

Marsz opozycji

O godzinie 14 ruszył z kolei marsz TISZY, największej partii opozycyjnej pod przewodnictwem Petera Magyara. Lider ugrupowania - jak mówił Warsiński - "ma największe szanse na to, żeby zostać kolejnym premierem, zważywszy na sondaże, które ostatnio ukazują się na Węgrzech".

- Te dwa marsze to taka swoista próba sił pomiędzy obozem, który sprawuje władzę od 16 lat i pokazaniem tego, ilu ludzi ten obóz popiera, a z drugiej strony partii opozycyjnej TISZA - mówił dziennikarz TVN24.

Obchody 178. rocznicy wybuchu rewolucji w 1848 roku w Budapeszcie
Obchody 178. rocznicy wybuchu rewolucji w 1848 roku w Budapeszcie
Źródło: PAP/EPA/Zoltan Balogh

"Usłyszałem rzeczy, których w Polsce raczej się nie usłyszy"

Warsiński relacjonował też, że rozmawiał z zebranymi na miejscu ludźmi, dlaczego wciąż popierają obecnego węgierskiego premiera. - Usłyszałem rzeczy, których w Polsce raczej się nie usłyszy. Na przykład, że przyjaźń z Putinem to jest rzecz absolutnie naturalna, (że) Rosja jest największym krajem, z którym trzeba współpracować, a Putin wcale nie rozpoczął wojny w Ukrainy - wymieniał.

Jak tłumaczył reporter, jest to efekt wieloletniej polityki Orbana. - Przyjaźń z Władimirem Putinem, uzależnienie od rosyjskich gazu i ropy naftowej oraz cała retoryka, która mówi, że my musimy być po stronie, która sprzyja oraz współpracuje z Rosją po to, żeby węgierscy chłopcy nie musieli iść na wojnę - wyliczał Warsiński.

- Jest całe mnóstwo plakatów, które straszą Unią Europejską - relacjonował. - Są wizerunki zafrasowanej, groźnej Ursuli von der Leyen, są wizerunki Wołodymyra Zełenskiego - dodał.

- Niektórzy komentatorzy z takim kwaśnym uśmiechem, ale zastanawiają się, czy Wołodymyr Zełenski startuje w tych wyborach, skoro jest na każdym plakacie wyborczym Orbána - mówił reporter TVN24.

Wybory parlamentarne na Węgrzech

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Węgrzy wybiorą 199 deputowanych do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), z których 106 uzyska mandat w okręgach jednomandatowych, a pozostałych 93 zostanie wybranych z ogólnokrajowych list partyjnych. Kadencja parlamentarzystów trwa cztery lata.

Opozycyjna TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara uzyskuje w większości niezależnych sondaży kilku-, a nawet kilkunastoprocentową przewagę nad Fideszem.

Czytaj także: