Co kilka lat mamy tąpnięcie w gospodarce światowej i ryzyka rosną. Stworzyliśmy system, który jest uzależniony od wzrostu, a królem jest pieniądz i krótkoterminowy zysk. To stanowi olbrzymi problem z bardzo wielu względów - mówił Marcin Popkiewicz w rozmowie z Piotrem Jaconiem. Dziennikarz naukowy i popularyzator nauki specjalizujący się w klimatologii i energetyce wytłumaczył, że żyjemy w systemie, "który jak nie rośnie, to wszystko się sypie". - Jesteśmy zadłużeni u najbogatszych, którzy czerpią dywidendę z tego, że są bogaci: z akcji, obligacji i mają najwięcej do powiedzenia - powiedział. Zwrócił przy tym uwagę, że w przypadku big techów to "ogon kręci psem", jeśli chodzi o decyzje w sprawie regulacji. Popkiewicz wskazał, że mamy "olbrzymi problem z myśleniem systemowym i długoterminowym, a do władzy dochodzą ludzie narcystyczni ze skłonnościami psychopatycznymi i makiawelistycznymi do manipulacji". - Powinniśmy być siłą dobra, a nie mówić: bo tu i teraz jest mi fajnie, a co zapłacą za to nasze dzieci, to mam to gdzieś - kontynuował. Pytany o to, jaki powinniśmy mieć plan, żeby nie zmierzać w kierunku katastrofy, Popkiewicz przyznał, że "system jest zbyt bezwładny i zbyt okopany, żeby zmienić jego fundamenty". Jego zdaniem "to, co możemy zrobić w Polsce i Europie, to kupić polisę ubezpieczeniową na trudne czasy, w szczególności zadbać o własne źródła energii". Przypomniał też, że "żyjemy w świecie, który robi się coraz bardziej drapieżny - hegemonia amerykańska się sypie, Chiny i Rosja ostrzą sobie zęby na inny porządek światowy". Zaznaczył, że "albo jesteśmy przy stole jako Europa, albo będziemy w menu mocarstw". - Albo będziemy się trzymać razem, albo będziemy wisieć osobno - dodał.