"Wykonanie postanowienia to jest rzecz niełatwa". TSUE wysłuchał argumentów w sprawie Polski

Świat

Aktualizacja:
Zakończyła się rozprawa w TSUE na temat Polskitvn24
wideo 2/39

W Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu zakończyła się rozprawa w sprawie środków tymczasowych dotyczących ustawy o Sądzie Najwyższym. Sędziowie wysłuchali argumentów zarówno przedstawiciela polskiego rządu, jak i Komisji Europejskiej, która w skardze do TSUE wniosła o zawieszenie stosowania przepisów ustawy. Według korespondenta TVN24, Polskę poparły Węgry.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdecydował 19 października o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych i zawieszeniu stosowania przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym. Przychylił się w pełni do wniosku Komisji Europejskiej w tej sprawie. Trybunał zalecił m.in. przywrócenie zmuszonych do przejścia na emeryturę sędziów.

W piątek przed południem w TSUE za zamkniętymi drzwiami odbyło się wysłuchanie obu stron - przedstawicieli polskiego rządu i Komisji Europejskiej. Jak przekazał korespondent TVN24 w Luksemburgu Maciej Sokołowski, wysłuchanie zakończyło się bez konkretnej decyzji TSUE, a także bez wyznaczenia terminu jej wydania.

Argumenty Komisji Europejskiej

Jak ocenił podczas rozprawy przedstawiciel Komisji Europejskiej Saulius Kaleda, polska ustawa o SN narusza zasadę nieusuwalności sędziów, podczas gdy jest ona jedną z tradycyjnych zasad wspólnych dla krajów, w których panują zasady państwa prawa.

- Stanowi ona gwarancję niezawisłości sędziowskiej. Komisja Europejska utrzymuje, że zasada została naruszona, bo jedna trzecia składu Sądu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku po wejściu w życie ustawy. (...) Nowe przepisy dotyczą również pierwszej prezes (Małgorzaty Gersdorf), której mandat jest zagwarantowany w konstytucji – wskazał.

Przekonywał, że przyznanie prezydentowi prawa decydowania, czy po osiągnięciu określonego wieku sędzia SN może nadal sprawować funkcje - a od decyzji tej nie przysługuje odwołanie do sądu - jest naruszeniem zasady niezawisłości sędziowskiej.

Kaleda powiedział, że sędziowie "nie powinni stawiać czoła presji władz wykonawczych".

Zabezpieczeniem dla SN, jak argumentował, są właśnie środki tymczasowe, o które wnioskowała Komisja Europejska. Jak mówił, są one niezbędne dla "zapewnienia ochrony praw podmiotów prawa Unii". - Komisja Europejska podtrzymuje swój wniosek o środkach tymczasowych – podsumował.

Według korespondenta TVN24 w Luksemburgu reprezentant KE wskazywał również na możliwe nieodwracalne szkody w polskim systemie prawnym, co uzasadniało wprowadzenie środków tymczasowych.

Korespondent TVN24: Węgry poparły Polskę

Polski rząd w piątek w Luksemburgu reprezentował Bogusław Majczyna z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pełnomocnik rządu ds. rozprawy przed TSUE.

Majczyna nie zgodził się ze zdaniem KE, twierdząc, że nie ma podstaw do nakładania na Polskę środków tymczasowych. Miał argumentować, że nieodwracalne skutki mogłyby nastąpić jedynie w przypadku powołania nowego pierwszego prezesa SN, a nie są w tym kierunku prowadzone obecnie żadne działania.

Przedstawiciel Polski wskazał, że nie jest prawdą, iż procedury naboru (sędziów) w SN zostały przyspieszone, a jest wręcz przeciwnie - zostały wstrzymane. Podkreślił, że w SN jest dużo wakatów.

Jak argumentował, twierdzenie, iż istnieje ryzyko szkody w związku z brakiem możliwości ponownego obsadzenia stanowisk przez sędziów, jest więc nieprawdziwe.

Ocenił, że nie ma przesłanek dla środków tymczasowych także dlatego, iż pozostało niewiele czasu do rozstrzygnięcia sprawy głównej, która jest rozpatrywana w trybie przyspieszonym.

- Ciężko mi oceniać, czy przekonaliśmy sędziów trybunału - Bogusław Majczyna powiedział dziennikarzom po zakończeniu wysłuchania. Podkreślał, że piątkowa rozprawa nie dotyczyła kwestii wykonania przez Polskę postanowienia TSUE, ale "tego, czy środki tymczasowe należy zastosować, czy nie".

Na pytanie, czy ich ewentualne zastosowanie wymagać będzie zmian w prawie, odparł, że nie ma "ani pełnomocnictwa, ani ochoty by się do tego odnosić". - Zgodnie z postanowieniem, do poniedziałku Polska przedstawi swoje stanowisko komisji i myślę, że ono będzie wyczerpujące - dodał.

"Ciężko mi oceniać, czy przekonaliśmy sędziów Trybunału"tvn24

Według informacji korespondenta TVN24 z Luksemburga, po stronie Polski na rozprawie stanęły Węgry. Miały zadeklarować, że jedynym problemem polskiego Sądu Najwyższego jest rozpatrywany wniosek KE, ponieważ wprowadza to niepokój i niepewność.

- Zarzuty Komisji (Europejskiej) to samospełniające się przepowiednie, bo wywołują niepewność co do funkcjonowania polskiego sądownictwa. Fakt, że niektórzy sędziowie przejdą w stan spoczynku, nie podważa zasady niezależności i niezawisłości sędziowskiej. Rząd węgierski sprzeciwia się rozumowaniu Komisji Europejskiej - powiedział przedstawiciel węgierskiego rządu M.Z. Feher.

Przedstawiciel Węgier argumentował również, że nie ma uzasadnienia dla wprowadzenia środków tymczasowych wobec ustawy o SN. Jego zdaniem nie istnieje zagrożenie dla niezawisłości sądów w Polsce.

Wymiana zdań z prezesem TSUE

Korespondent TVN24 przytoczył także wymianę zdań pomiędzy polskim pełnomocnikiem a prezesem trybunału Koenem Lenaertsem, dotyczącą sposobu, w jaki należy wykonać decyzję TSUE. Według prezesa TSUE, jeżeli trybunał podejmie ostateczną decyzję o zawieszeniu obowiązywania nowelizacji przepisów ustawy o SN, to nie będzie potrzebna zmiana prawa w Polsce - wystarczy automatyczne przywrócenie poprzedniego stanu prawnego.

Bogusław Majczyna: Zawieszenie stosowania nowych przepisów nie oznacza przecież automatycznego stosowania przepisów poprzednich, wtedy konieczne są zmiany w prawie.

Koen Lenaerts: Ale w domyśle, mówimy przecież o przywróceniu stosowania poprzednich przepisów automatycznie.

Nie, to wcale nie oznacza, że stare przepisy obowiązują.

Polska nie musi przyjmować nowych przepisów, nie trzeba podejmować żadnych konkretnych działań, trzeba przywrócić sytuację do stanu wcześniejszego.

Ale w jakim trybie możemy to zrobić? Nie ma możliwości wydania oświadczenia, że jakieś przepisy obowiązują lub nie. To nie jest w mocy rządu, by takie oświadczenia składać, bo rząd też jest związany przepisami.

Jeśli dojdzie do zawieszenia przepisów to wynika to z postanowienia trybunału. W tym celu Polska nie musi nic robić. Przywraca się stan prawny sprzed dnia ich wejścia. Nie trzeba żadnych działań prawnych, to nie jest kwestia prawa polskiego. Takie skutki wywołują wszystkie postanowienia trybunału wobec wszystkich.

Pan przewodniczący twierdzi, że to nie Polska ma zawiesić przepisy, tylko że to już trybunał zawiesił postanowienie, a to nie wynika z treści postanowienia.

Ale ja zwracam uwagę na to, że w świetle postanowienia, które uchyla skutki, Polska będzie musiała je wykonać bez żadnych działań. Nie mówimy o tym postanowieniu tymczasowym, tylko o tym, którego dotyczy to wysłuchanie, to które dopiero wydamy.

W takiej sytuacji dalej nie byłoby przepisów określających wiek emerytalny sędziów.

Wydaje mi się, że zrozumiał pan moje pytanie, ale nie musi pan na nie odpowiadać, przejdźmy do kolejnego pytania.

Panie prezesie, ja chcę podkreślić, że moja argumentacja nie sugeruje, że Polska nie wykona postanowienia trybunału, a jedynie, że wykonanie to jest rzecz niełatwa.

Wymiana zdań z prezesem TSUEtvn24

Polska liczy na zmianę decyzji TSUE

Wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sękpodkreślił, że Polska podtrzymuje i podtrzymała także w czasie tej rozprawy argumenty wskazujące, że zastosowanie środka zabezpieczającego było "działaniem przedwczesnym i nieuzasadnionym ze względu na niewypełnienie przesłanek, które powinny być wypełnione w ramach stosowania takiego środka".

W szczególności - jak mówił - strona polska zwraca uwagę na "niespełnienie przesłanki dotyczącej pilności zastosowania takiego środka". Według Szynkowskiego vel Sęka środek taki powinien być stosowany w sytuacji, w której ma zapobiec ewentualnemu utrudnieniu czy uniemożliwieniu wydania w przyszłości wyroku" w związku z wprowadzeniem nieusuwalnych zmian prawnych.

- Środek tymczasowy nie powinien mieć na celu odwracania skutków prawnych - zaznaczył.

Decyzja zabezpieczająca, tzw. środki tymczasowe, obowiązuje państwo członkowskie natychmiast po jej wydaniu. Nie ma od niej odwołania, ale nie jest ostateczna.

Decyzja co do zawieszenia przepisów o Sądzie Najwyższym, którą TSUE wyda po piątkowej rozprawie, będzie obowiązywać do czasu wydania ostatecznego orzeczenia w sprawie skargi KE na ustawę dotyczącą SN. Orzeczenie to może zostać wydane za kilka miesięcy.

Natomiast do 19 listopada Polska ma czas na przekazanie KE informacji o środkach podjętych w celu wykonania zarządzenia TSUE.

Gersdorf: mam nadzieję, że TSUE podtrzyma zabezpieczenie

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf w czwartek w rozmowie z dziennikarzami wyraziła nadzieję, że trybunał podtrzyma zabezpieczenie, które - jak zauważyła - Sąd Najwyższy już realizuje.

Jej zdaniem, w tej chwili nie jest potrzebna nowelizacja ustawy. - Byłaby może potrzebna po orzeczeniu trybunału - dodała. - Nie wiem, jakie rząd ma plany, w którym kierunku ta nowelizacja ma pójść, jak ma wyglądać. Nie wiem, dlaczego tak się opierają (rządzący-red.) w tej nowelizacji w tej chwili. Myślę, że tam będą jakieś haczyki na nas - oceniła.

Skarga Komisji Europejskiej

Komisja Europejska w związku z przepisami nowej ustawy o SN złożyła do TSUE skargę przeciwko Polsce. Wpłynęła ona do trybunału na początku października. Wraz ze skargą KE wniosła o zastosowanie środków tymczasowych, aby do czasu wydania ostatecznego orzeczenia przepisy ustawy o SN dotyczące przechodzenia w stan spoczynku sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia, pozostały zawieszone oraz o przyspieszony tryb orzekania.

TSUE wstrzymuje stosowanie przepisów ustawy o SN

W połowie października TSUE zdecydował o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych i zawieszeniu stosowania przepisów ustawy o SN w sprawie przechodzenia w stan spoczynku sędziów.

TSUE przychylił się w pełni do wniosku KE. "Postanowienie wiceprezesa trybunału znajduje zastosowanie z mocą wsteczną do sędziów Sądu Najwyższego, których te przepisy dotyczą" - podkreślono w decyzji.

Wstrzymane ma również być mianowanie nowych sędziów na miejsca tych, którzy zostali wysłani na emeryturę. Polska ma też powstrzymać się od wszelkich środków mających na celu powołanie nowego pierwszego prezesa oraz mających na celu wskazanie osoby, której powierzone miałoby być kierowanie wspomnianą instytucją w miejsce pierwszego prezesa do czasu powołania nowego prezesa. KE domagała się też tego, by Polska co miesiąc raportowała, w jaki sposób wykonuje postanowienie, do czego również przychylił się TSUE.

Po tym, gdy TSUE wydał decyzję o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych, w końcu października pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf wezwała sędziów objętych zakresem zastosowania środków tymczasowych orzeczonych przez TSUE do stawienia się w SN w celu podjęcia służby sędziowskiej. Do końca października wszyscy sędziowie stawili się w Sądzie Najwyższym, a części z nich już przydzielono sprawy do rozpoznania.

"Do 19 listopada przedstawimy pewne bardzo konkretne kroki"

Z wypowiedzi przedstawicieli polskich władz wynika, że do wdrożenia decyzji TSUE o środkach tymczasowych i zawieszenia stosowania przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym potrzebna jest nowelizacja ustawy o SN.

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz pytany 13 listopada przez dziennikarzy, czy do 19 listopada można spodziewać się nowelizacji ustawy o SN, odparł, że nie sądzi. - 19. to jest termin odpowiedzi, natomiast nowelizacja - państwo sobie zdają sprawę, jesteśmy w parlamencie - wymaga inicjatywy i procedowania zgodnie z polskimi przepisami. Myślę, że nikt nie oczekuje, że to prawo będzie wdrożone już do tego czasu - wskazał.

Czaputowicz zastrzegł jednocześnie, że strona rządowa podkreśla, że nowelizacja jest konieczna.

- Czasami ze strony Komisji (Europejskiej - red.) czy polskich sędziów słyszymy opinię, że to orzeczenie tymczasowe obowiązuje bezpośrednio. Tu się nie zgadzamy, będziemy te argumenty przedstawiać także - zapowiadał.

- Do 19 listopada przedstawimy pewne bardzo konkretne kroki, które zamierzamy zrobić. Mam nadzieję, że one się spotkają z pozytywnym przyjęciem - mówił wcześniej premier Mateusz Morawiecki.

Pod koniec października prezydent Andrzej Duda powiedział, że postanowienie Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie wieku sędziów Sądu Najwyższego samo w sobie nie zmienia polskiego prawa, a jedynie zobowiązuje do podjęcia określonych działań. Ocenił, że "trzeba znowelizować ustawę".

Autor: js,kb,mm/adso,rzw / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Raporty: