W środę nad południe prowincji Ontario nadciągnęła burza z ulewami i duży gradem, która była na tyle intensywna, że stworzyła warunki grożące wystąpieniem tornada. W wielu częściach obszaru metropolitarnego Toronto służby meteorologiczne wydały ostrzeżenia przed ekstremalnymi warunkami pogodowymi.
Burza w Ontario. "Było słychać nieustanny ryk"
Burza poważnie uszkodziła wiele budynków. Berry Vrbenovic, burmistrz miasta Kitchener na zachód od Toronto napisał w mediach społecznościowych, że miejscowe służby otrzymały ponad 100 telefonów i maili dotyczących powalonych drzew, gruzu i innych uszkodzeń. O zniszczeniach donosił też Joe Nowak, burmistrz miejscowości Wellesley. W mailu do publicznego nadawcy CBC poinformował, że burza zniszczyła kilka stodół oraz poważnie uszkodziła kompleks mieszkalny, przez co niektórzy mieszkańcy musieli opuścić swoje domy.
Mieszkańcy obszarów położonych na zachód od Toronto relacjonowali, że nigdy wcześniej nie doświadczyli takiej burzy - Zaczęliśmy dostawać alerty, powietrze stało się nieruchome i nagle uderzyła w nas prawdziwa ściana wiatru - opowiadała Sally Rhoads-Heinrich, mieszkanka farmy nieopodal miejscowości Harlock. - To był najsilniejszy wiatr, jaki kiedykolwiek widziałam. Było słychać nieustanny ryk. Powiedziałam do męża "ktoś na pewno straci dach" - dodała. Niestety jej słowa okazały się prorocze, bo zaledwie kilometr dalej wiatr uszkodził dach jednego z domów.
Zalane ulice i metro
Burza poważnie zakłóciła funkcjonowanie transportu publicznego w Toronto. W godzinach szczytu zawieszono ruch metra na odcinku jednej z głównych linii. Na wielu stacjach wagony zostały zatrzymane przez wodę, a w środku rozbrzmiewały sygnały alarmowe. Problemy dotknęły również Union Station - jednego z najważniejszych węzłów komunikacyjnych miasta. Jeszcze wiele godzin po ustąpieniu największych opadów na stacji utrzymywał się zapach miejskiej kanalizacji.
Policja w Toronto informowała o licznych interwencjach związanych z powalonymi drzewami i zerwanymi liniami energetycznymi w różnych częściach miasta. W środę wieczorem pod jednym z wiaduktów w centrum Toronto w wodzie powodziowej pozostawiono co najmniej dwa częściowo zanurzone pojazdy. Policja odgrodziła teren i ostrzegła mieszkańców przed niebezpieczeństwem.
Jednym z najbardziej dotkniętych obiektów był stadion Rogers, jedna z głównych hal koncertowych miasta, która może pomieścić około 50 tysięcy widzów. Obiekt położony w północnej części miasta doznał "znacznych zniszczeń" - poinformowała w oświadczeniu firma Live Nation Canada.
"Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń podczas dzisiejszych ekstremalnych zjawisk pogodowych. Obecnie oceniamy skalę zniszczeń" - przekazał operator stadionu środowego wieczora.
Dziesiątki tysięcy odbiorców bez prądu
Burza spowodowała rozległe przerwy w dostawach energii elektrycznej w całym regionie. Operator Toronto Hydro poinformował w czwartek, że bez prądu pozostawało wciąż około sześć tysięcy odbiorców. To znaczny spadek w porównaniu z sytuacją ze środy, kiedy problemy z zasilaniem dotyczyły około 65 tysięcy odbiorców.
Jeszcze większa liczba awarii występowała na obszarach obsługiwanych przez Hydro One, państwowego dostawcę energii elektrycznej w Ontario. Na początku czwartku około 40 tys. odbiorców nadal pozostawało bez prądu. Największe problemy odnotowano na zachód i południowy zachód od Toronto, między innymi w rejonie Hamilton.
"Reagujemy na zgłoszone zagrożenia, w tym przewrócone linie energetyczne i uszkodzony sprzęt elektryczny, koordynując jednocześnie działania naprawcze w całym mieście" - poinformował operator. Jednocześnie ostrzegł swoich klientów, że przywrócenie zasilania może potrwać. - "Biorąc pod uwagę skalę burzy i liczbę awarii, przywrócenie zasilania może zająć trochę czasu i różnić się w zależności od lokalizacji".