TVN24 | Świat

"Oni chcą uczynić głosowanie tak trudnym i niewygodnym, żeby ludzie w ogóle nie głosowali"

TVN24 | Świat

Autor:
ads\mtom
Źródło:
PAP

Prezydent USA Joe Biden porównał wprowadzanie przez stany wyborczych restrykcji dotyczących głosowania korespondencyjnego do praw wprowadzających segregację rasową. Kierował te zarzuty do władz 17 stanów, które wprowadziły restrykcje wyborcze dotyczące głosowania korespondencyjnego.

- Atak Jima Crowa XXI wieku jest rzeczywistością, jest nieustający i będziemy się mu energicznie sprzeciwiać - powiedział Biden podczas przemówienia w Filadelfii poświęconego prawom wyborczym. Biden porównał wprowadzane przez rządzone przez republikanów stany restrykcje wyborcze do tak zwanych praw Jima Crowa, wprowadzających segregację rasową na poziomie lokalnym po wojnie secesyjnej aż do lat 60. XX wieku.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

- Oni chcą, by ludzie czekali dłużej, by ludzie musieli jechać dalej, żeby móc zagłosować, uczynić głosowanie tak trudnym i niewygodnym, żeby ludzie w ogóle nie głosowali. O to w tym wszystkim chodzi - powiedział Biden, twierdząc, że wprowadzane zmiany dotykają głównie mniejszości.

Dodał, że stanowe ustawy nie tylko wprowadzają ograniczenia w możliwości głosowania korespondencyjnego i przed dniem wyborów, lecz także zmieniają to, kto liczy i odrzuca głosy, "z niezależnych administratorów wyborczych na spolaryzowane legislatury stanowe i politycznych działaczy". - To wyborczy przewrót. (...) Trudno wyrazić, jak bardzo to jest ważne - skomentował Biden.

Wybory w 2020 roku "były najdokładniej badanymi i najbezpieczniejszymi w historii"

Prezydent ostro skrytykował też polityków promujących narrację o fałszerstwach wyborczych i podważających wynik wyborów 2020 roku. Przypomniał, że pozwy zarzucające fałszerstwa były rozpatrywane przez 80 sędziów - w tym tych nominowanych przez byłego prezydenta Donalda Trumpa - i wszystkie zostały odrzucone z powodu braku dowodów. Przypomniał też trzykrotne liczenie głosów w Georgii czy audyty wyborów w stanach Wisconsin czy Arizonie. - Te wybory były najdokładniej badanymi i najbezpieczniejszymi w historii - stwierdził prezydent.

Biden wezwał Kongres do przyjęcia odrzuconych wcześniej przez republikanów projektów ustaw, które miałyby między innymi wprowadzić ogólnokrajowe standardy wyborcze, zapewnić prawo do głosowania pocztą i uczynić dzień wyborczy - wtorek - wolnym od pracy. Zapowiedział też kolejne sądowe pozwy przeciwko władzom stanowym wprowadzającym restrykcje, które zdaniem ich autorów mają chronić przed fałszerstwami. Dotychczas prokurator generalny Merrick Garland ogłosił jeden taki pozew, zarzucając władzom Georgii, że zmiany prowadzą do dyskryminacji rasowej.

- My, naród, nie poddamy się. Zwyciężymy (...) Musimy działać, bo nasza sprawa jest słuszna, nasza wizja jest jasna, a nasze serca pełne - zakończył Biden.

Restrykcje wyborcze w 17 stanach

Po kontestowanych przez byłego prezydenta Donalda Trumpa wyborach w 2020 roku kwestia praw wyborczych i bezpieczeństwa głosowania jest jednym z głównych pól sporu politycznego w USA. Od czasu wyborów 17 stanów rządzonych przez republikanów wprowadziło reformy, w większości przypadków wprowadzając restrykcje na głosowanie korespondencyjne lub nakładając dodatkowe wymagania dotyczące poświadczenia tożsamości. Wiele innych stanów rozważa podobne reformy.

Zdaniem republikanów celem reform jest zwiększenie zabezpieczenia wyborów przed fałszerstwami. Demokraci twierdzą, że chodzi o utrudnienie głosowania mniejszościom. Obecnie największe kontrowersje budzi projekt ustawy w Teksasie. W poniedziałek, by nie dopuścić do przegłosowania prawa, stanowi kongresmeni z Partii Demokratycznej opuścili stan, by w ten sposób nie dopuścić do kworum i zablokować projekt prawa. Republikański gubernator stanu zapowiedział, że gdy tylko deputowani powrócą do Teksasu, zostaną zatrzymani i zmuszeni do uczestnictwa w obradach parlamentu.

Autor:ads\mtom

Źródło: PAP