Na zaanektowanym przez Rosję Krymie brakuje wody. Tamtejsze władze chcą rozwiązać problem, zmuszając ludzi do oczyszczania rzek - podało Radio Swoboda. Pierwsze "dobrowolne" prace odbyły się w sobotę w Ałuszcie.
Ludzie oczyszczali kanały rzek wpadających do zbiornika Izobilnenskoje - podało Radio Swoboda, powołując się na kontrolowaną przez Rosję administrację w blisko 30-tysięcznej Ałuszcie, popularnym krymskim kurorcie.
"Około stu osób rozgrzebywało stosy gałęzi, powalone drzewa i głazy na drodze naturalnego przepływu wody. Jeśli te działania dadzą co najmniej 10-procentowy wzrost dopływu wody, to nie poszło to na marne" - poinformowały tamtejsze władze.
Sobota w Ałuszcie była dniem czynu społecznego, czyli tak zwanym "subbotnikiem". Administracja przekazała, że "w związku z tym pojawiła się propozycja przeprowadzania regularnych prac wzdłuż koryt rzek i źródeł wodonośnych, by pomóc w ten sposób wypełnić zbiorniki".
Władze zaanektowanego Krymu planują także rozwiązać problem z brakiem wody w Ałuszcie, przesyłając ją z Jałty zbudowanym w najbliższym czasie wodociągiem.
Wznowienie dostaw po "deokupacji"
Zanim Rosja zaanektowała półwysep (w marcu 2014 roku) 85 procent słodkiej wody dostarczano na Krym z kontynentalnej Ukrainy przez Kanał Północnokrymski. Po aneksji dostawy zostały wstrzymane.
Zapasy wody na Krymie są uzupełniane z naturalnych zbiorników i źródeł podziemnych, co - zdaniem ekologów - doprowadziło do zasolenia gleby na półwyspie.
W 2020 roku sytuacja z zaopatrzeniem w wodę na Krymie stała się krytyczna. Niskie opady deszczu i śniegu doprowadziły do suszy. Władze wprowadziły wyznaczone godziny dostaw wody (rano i wieczorem) dla mieszkańców Symferopola i innych miast.
Władze w Kijowie twierdzą, że dostawy wody na Krym zostaną wznowione po odzyskaniu pełnej kontroli nad półwyspem. Wyjaśniają ponadto, że Krym ma wystarczające zasoby wody do użytku domowego, a problem pogłębił się w związku z militaryzacją półwyspu przez Rosję.
Źródło: Radio Swoboda, Ukraińska Prawda
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock