"Atakami rakietami Flamingo na odległość 1400 kilometrów" pochwalił się w czasie niedawnego spotkania z premierem Norwegii Jonasem Gahrem Stoerem prezydent Wołodymyr Zełenski. Nie ujawnił, ile rakiet zostało wystrzelonych, nie mówił również o skali zniszczeń. Stwierdził jedynie, że "wszystkie dotarły do celu".
A co to za cele?
Na początku lutego sztab generalny ukraińskiej armii przekazał, że w styczniu siły obronne przeprowadziły serię udanych ataków na jeden z kluczowych punktów na mapie rosyjskiej armii - poligon rakietowy Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim w Rosji, pół tysiąca kilometrów od granicy z Ukrainą. Uderzyły w hangary, gdzie rosyjskie rakiety balistyczne średniego zasięgu były przygotowywane do startu. Ukraińcy wykorzystali do ataków pocisków własnej produkcji, w tym właśnie FP-5 Flamingo. Dowództwo w Kijowie poinformowało, że jeden z hangarów został poważnie uszkodzony, a część żołnierzy, przebywających na terenie poligonu, została ewakuowana.
Kolejnym punktem, w który uderzyły ukraińskie Flamingi, był skład amunicji w obwodzie wołgogradzkim. Atak został przeprowadzony 12 lutego. Dowództwo w Kijowie raportowało o "potężnych eksplozjach i denotacji wtórnej", dodając, że "skala zniszczeń jest szacowana". O skali rażenia - pisał ukraiński portal Defense Express - świadczy decyzja władz obwodu wołgogradzkiego o ewakuacji wioski Kotłubań, położonej kilometr od składu.
Zdaniem ukraińskich analityków rekordowym pod względem zasięgu i celności atakiem z użyciem pocisku Flamingo był jednak ten na zakład zbrojeniowy w Wotkińsku w Udmurcji, gdzie są produkowane międzykontynentalne pociski, takie jak Jars czy Buława, a także krótkiego zasięgu Iskandery.
Flamingi uderzyły w ten obiekt w nocy z 20 na 21 lutego. Rozmówca ukraińskiej sekcji BBC powiedział, że Flamingi pokonały rekordową odległość - 1700 kilometrów.
Czym są Flamingo
Pierwsze oficjalne doniesienia o nowych pociskach Flamingo pojawiły się w lecie zeszłego roku, kiedy Wołodymyr Zełenski przekonywał, że "jest to niezwykle skuteczna rakieta, a jej masowa produkcja ruszy wkrótce".
Dziennikarze amerykańskiej agencji Associated Press, którzy pod koniec sierpnia 2025 roku odwiedzili jeden z zakładów, gdzie powstają te pociski, relacjonowali, że z powodu błędu technicznego ich pierwsze wersje miały kolor różowy. Nazwano je żartobliwie Flamingo - czyli Flaming. I tak zostało.