Trzyletnia Salwa z Syrii, słynna z nagrania, na którym wraz z tatą bawi się w zgadywankę w trakcie nalotów bombowych w prowincji Idlib, trafiła z rodziną do obozu dla uchodźców w południowej Turcji. - Po raz pierwszy w życiu może śmiać się z normalnych rzeczy - powiedział dziennikarz brytyjskiego "Guardiana", który zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie radosnej trzylatki na rękach ojca.
W lutym media obiegło nagranie z Syrii, na którym dziewczynka razem ze swoim tatą bawią się w osobliwą zgadywankę.
- Czy to odrzutowiec, czy bomba? - pyta mężczyzna. - Bomba! Jak wybuchnie, śmiejemy się - odpowiada córeczka. Chwilę później rozlega się eksplozja i dziewczynka zaczyna się głośno śmiać. - Czy to cię śmieszy? - pyta ją tata. - Tak, to bardzo zabawne - stwierdza mała brunetka, chichocząc. Nagranie urywa się, gdy odwraca wzrok, spoglądając w dal.
O małej Salwie i tym, jak dzieci radzą sobie z wojną, pisaliśmy w ten weekend w Magazynie TVN24.
Dziewczynka nazywa się Salwa. Ma trzy lata. Nie zna życia poza wojną. Gdy przyszła na świat, konflikt w jej ojczyźnie trwał już szósty rok. Wideo zostało nagrane w prowincji Idlib na północy Syrii - ostatnim bastionie syryjskich rebeliantów, gdzie siły Asada i ich sojusznicy prowadzą krwawą ofensywę.
32-letni Abdullah Mohammed twierdził w rozmowie z mediami, że wymyślił tę zabawę, by pomóc córce, jedynaczce, pokonać strach przed nalotami, które w Idlib stały się codziennością. Chciał nauczyć ją, jak przerodzić strach w śmiech.
Nagranie poruszyło internatów na całym świecie. Jego popularność spowodowała, że tureckie władze zdecydowały się pomóc Salwie i jej rodzicom, oferując im schronienie.
Pomoc z Turcji
Jak podała agencja Anadolu w Ankarze, 25 lutego rodzina przekroczyła turecką granicę w miejscowości Cilvegozu. Według doniesień trafili oni do obozu dla uchodźców w Reyhandli na południu kraju.
We wtorek reporter brytyjskiego "Guardiana" Bethan McKernan zamieścił na Twitterze zdjęcie rozbawionej trzylatki na rękach ojca. "Cieszę się, że mogę poinformować, iż trzyletniej Salwie i jej rodzicom udało się bezpiecznie przedostać z Idlib do Turcji" - napisał dziennikarz. "Po raz pierwszy w życiu, (Salwa) może śmiać się z normalnych rzeczy" - dodał.
Abdullah Mohammad w rozmowie z tureckimi mediami powiedział, że jego nagranie z Salwą było wiadomością do społeczności międzynarodowej. Jak dodał, cieszy się, że są już bezpieczni w Turcji.
Jego marzeniem nie jest jednak ani życie w Turcji, ani w Europie. - Mam nadzieję, że konflikt w Syrii wkrótce się skończy i będę mógł tam wrócić - powiedział, cytowany przez Anadolu.
Turcja nie zatrzymuje już uchodźców
Turcja przyjęła u siebie blisko 4 miliony syryjskich uchodźców i oświadczyła niedawno, że więcej już nie jest w stanie ich pomieścić i zamknęła dla nich swoją granicę.
Zapowiedziała jednocześnie, że nie będzie zatrzymywać uchodźców zmierzających do Europy, jak czyniła to do tej pory zgodnie z umową, którą zawarła z Brukselą. Poinformowała - niezgodnie z prawdą - że unijne granice są dla uchodźców otwarte i zaczęła ich zachęcać do rozpoczęcia pochodu w stronę greckiej i bułgarskiej granicy.
O tej zmianie Ankara poinformowała krótko po nalocie wojsk reżimu Baszara al-Asada na syryjskie Idlib, w którym zginęło kilkudziesięciu tureckich żołnierzy. Prezydent Erdogan od miesięcy stara się wymusić na Unii Europejskiej większe wsparcie w regionie. Ankara planuje utworzyć na północy Syrii strefę bezpieczeństwa, do której mogłaby przesiedlić część syryjskich uchodźców, przebywających obecnie w Turcji.
Autorka/Autor: momo, pp/adso
Źródło: tvn24.pl, BBC, Guardian