Odnaleziono szczątki Titana, łodzi podwodnej, która zaginęła w niedzielę w głębinach Atlantyku. - Mieliśmy do czynienia z katastrofalną implozją - przekazała w czasie konferencji prasowej amerykańska straż przybrzeżna. Wszyscy, którzy znajdowali się na pokładzie, zginęli. W tvn24.pl relacjonowaliśmy akcję poszukiwawczą i odnalezienie szczątków Titana.
W czwartek wieczorem (po południu czasu lokalnego) amerykańska straż przybrzeżna poinformowała na konferencji prasowej o odnalezieniu szczątków łodzi podwodnej Titan. Cała załoga zginęła. Byli to: Stockton Rush, założyciel i prezes OceanGate, francuski nurek Paul-Henry Nargeolet, Shahzada Dawood i jego 19-letni syn Suleman, członkowie jednej z najbogatszych rodzin w Pakistanie oraz brytyjski miliarder Hamish Harding.
Odnaleziono pięć elementów, które wskazują na "uszkodzenie kadłuba ciśnieniowego". - Szczątki dowodzą, że mieliśmy do czynienia z katastrofalną implozją tej łodzi - przekazał dowódca 1. dystryktu amerykańskiej straży przybrzeżnej kontradmirał John Mauger.
O zdarzeniu zostały poinformowane rodziny pasażerów. - Mogę tylko wyobrazić sobie, jak trudne były to dla nich dni. Chcę przekazać im najgłębsze wyrazy współczucia - powiedział Mauger.
Przekazał też, że nie może zapewnić, że amerykańska straż przybrzeżna będzie w stanie wydobyć ciała załogi, ponieważ przy dnie "środowisko jest niezmiernie trudne". Zapewnił jednak: - Będziemy nadal pracować, prowadzić działania poszukiwawcze na dnie oceanu.
Szczątki Titana znaleziono w odległości 1600 stóp (czyli niespełna 500 metrów) od Titanica. Było to na obszarze, gdzie dno jest płaskie i nie ma szczątków transatlantyku.
Pytany, czy do implozji doszło w momencie, kiedy łódź straciła łączność, przekazał, że "nie widać dowodów na to, by doszło do niej już w trakcie poszukiwań" oraz że implozję zarejestrowałby sprzęt, którego używano w czasie akcji poszukiwawczej.
Eksperci ze straży stwierdzili ponadto, że mało prawdopodobne jest, by do implozji łodzi doszło w wyniku zderzenia z wrakiem Titanica.
Tak relacjonowaliśmy poszukiwania i odnalezienie szczątków Titana:
Zaginięcie Titana
Łódź firmy OceanGate z pięcioma osobami na pokładzie wyruszyła w niedzielę z St. John's, by zobaczyć wrak Titanica znajdujący się niemal 600 km od wybrzeża Kanady. Po niecałych dwóch godzinach od zanurzenia urwał się z nią kontakt i łódź nie wynurzyła się o planowanej porze.
Łódź podwodna Titan - czym jest?
Firma OceanGate Expeditions, właściciel Titana, twierdzi, że jednostka została zaprojektowana tak, by z powodzeniem zanurzyć się z pięcioma osobami na pokładzie na głębokość 4000 metrów. Wrak Titanica, który obserwować mieli członkowie wyprawy, spoczywa na głębokości około 3800 metrów pod powierzchnią wody.
Titan był łodzią podwodną o wielkości furgonetki, ważąca 9,5 tony, poruszająca się przy pomocy pędników elektrycznych. OceanGate informował, że jednostka wyposażona była w lampy LED o dużej mocy, sonar oraz wysokiej jakości sprzęt do fotografowania.
Właściciel łodzi deklarował też, że jednostka wyposażona była w system, który pozwalał na utrzymywanie przy życiu pięciu osób przez 96 godzin.
Według Davida Pogue'a, dziennikarza CBS News, który podróżował Titanem w zeszłym roku, łódź wykonano z włókna węglowego o grubości 13 centymetrów, a jej końce zabezpieczały tytanowe kopuły. Reporter przed ekspedycją musiał podpisać dokumenty o zrzeczeniu się roszczeń i uznaniu ryzyka obrażeń oraz śmierci. W dokumentach tych jednostkę określono jako "eksperymentalną".
W odróżnieniu od okrętów podwodnych, które mogą wyruszyć w morze bezpośrednio z portów, Titan zanurzał się w wodzie przy pomocy platformy obsługiwanej przez jednostkę nawodną.
Autorka/Autor: ft, akr/kg, kab, adso
Źródło: Reuters, BBC, tvn24.pl, PAP, CNN
Źródło zdjęcia głównego: OceanGate Inc.