W położonym w Azji Środkowej Tadżykistanie wróżbici i czarownicy są ścigani przez prawo. Odpowiedzialność administracyjną za uprawianie czarów wprowadzono w kraju w 2008 roku.
Za wróżenie i uprawianie magii grozi grzywna do równowartości 840 dolarów lub areszt na okres do 15 dni. W przypadku recydywy grozi już odpowiedzialność karna. Zgodnie z przepisami można zostać ukaranym grzywną do 16 tysięcy dolarów oraz powędrować za kraty na okres do dwóch lat.
Liczne postępowania wobec "wróżbitów i czarownic"
Policja w pierwszym półroczu tego roku wykryła 93 przypadki nielegalnego wróżenia i wszczęła w ich sprawie postępowania karne - poinformował w czwartek portal Radia Swoboda, powołując się na dane policji w Duszanbe.
W lipcu MSW Tadżykistanu informowało między innymi o sprawie Swietłany Gułowej z rejonu Firdawsi, którą ukarano za uprawianie czarów i wróżbiarstwo grzywną w wysokości około 675 dolarów, ale w związku z tym, że "nie wyciągnęła ona właściwych wniosków i ponownie podjęła ten sam proceder" wszczęto wobec niej postępowanie karne.
W innym przypadku agencja informacyjna Avesta informowała, że w czerwcu funkcjonariusze zatrzymali 57-letnią mieszkankę Duszanbe Dilbar Otchilową, która do odprawiania czarów miała wykorzystywać różne przedmioty - kłódki, klucze, nici czy igły.
"Obiecywała klientom sukcesy zawodowe oraz pomyślność i dobrobyt, otrzymując w zamian wynagrodzenie" - informowano. Kobieta została skazana na karę pięciu dni aresztu.
Tadżykistan prowadzi rejestr wróżbitów, czarowników i wędrownych mułłów
W lutym resort spraw wewnętrznych w Duszanbe poinformował, że prowadzi rejestr wróżbitów, czarowników i tak zwanych wędrownych mułłów, ponieważ "nakłaniają obywateli do terroryzmu".
Jak dotąd do bazy danych wpisano około 5 tysięcy osób. Określenie "wędrowni mułłowie" odnosi się do osób prowadzących nieformalną działalność religijną i uzdrowicielską, często bez wykształcenia teologicznego i oficjalnego statusu duchownego.
Według władz część z nich oferuje rytuały, egzorcyzmy i usługi leczenia tradycyjnego, ale też niekiedy szerzy poglądy ekstremistyczne.
Rząd zapewnił przy tym, że rejestr ma służyć do monitorowania osób zajmujących się nielegalną działalnością, a nie prowadzić do jej legalizacji.