Profesor Yale polecił Epsteinowi "zgrabną blondynkę"

David Gelernter, profesor Uniwersytetu Yale
Siatka Jeffreya Epsteina. Pisał ze swoimi skautami, kiedy jeszcze odsiadywał wyrok
Źródło: Katarzyna Górniak / "Fakty" TVN
Uniwersytet Yale przekazał, że profesor David Gelernter nie będzie prowadził zajęć na uczelni, dopóki nie zostanie wyjaśniona sprawa jego kontaktów z Jeffreyem Epsteinem. W ujawnionych niedawno aktach znalazła się obszerna wymiana korespondencji z wykładowcą, w tym "rekomendacja" studentki "do pracy".

Wymiana wiadomości między pracownikiem Uniwersytetu Yale Davidem Gelernterem a Jeffreyem Epsteinem znalazła się w udostępnionych przez Departament Sprawiedliwości pod koniec stycznia trzech milionach akt. Gelernter i Epstein intensywnie korespondowali - podaje ABC News. Było to w latach 2009-2015, czyli już po tym, jak finansista został skazany przez sąd stanowy Florydy za dostarczanie 14-letniej dziewczyny do prostytucji oraz nakłanianie do prostytucji. Figurował też w rejestrze przestępców seksualnych.

Wykładowca poleca "bardzo drobną, atrakcyjną blondynkę"

David Gelernter, oceniany jako wybitny profesor informatyki, zarekomendował Epsteinowi jedną ze studentek. Polecał ją jako "bardzo drobną, atrakcyjną blondynkę". "Mam na oku idealną redaktorkę" - zachwalał w mailu z 2011 roku. "Studentkę ostatniego roku Yale, pracowała w 'Vogue'u' zeszłego lata, prowadzi własny magazyn studencki, studiuje sztukę, ma mnóstwo kontaktów".

Po tym, jak korespondencja wyszła na jaw, Gelernter - według portalu Yale Daily News - w wiadomości wysłanej w zeszłym tygodniu do Jeffreya Brocka, dziekana Wydziału Inżynierii i Nauk Stosowanych Uniwersytetu Yale, bronił wymiany maili ze skazanym przestępcą seksualnym. Argumentował, że "miał na uwadze nawyki potencjalnego szefa [Epsteina - red.]", któremu rekomendował młodą kobietę do pracy.

Profesor o obsesji Epsteina i "każdego nieżonatego miliardera"

"Była inteligentna, czarująca i piękna. Czy powinienem był zataić tę informację? Nigdy" - stwierdził w mailu do dziekana wykładowca. Podkreślił też, iż "bardzo się cieszył, że napisał tę wiadomość [do Epsteina - red.]". Jak podaje ABC News, profesor zauważał, że Epstein miał "obsesję na punkcie dziewczyn" jak "każdy inny nieżonaty miliarder na Manhattanie i w zasadzie jak każdy inny heteroseksualny mężczyzna".

We wtorek uczelnia poinformowała, że wykładowca nie będzie prowadził zajęć do czasu wyjaśnienia jego kontaktów ze skazanym finansistą. "Uniwersytet nie toleruje działań profesora ani opisanego przez niego sposobu udzielania rekomendacji" - wynika z oświadczenia uczelni.

Gelernter do studentów: czuję się uwolniony

W mailu skierowanym do studentów Gelernter napisał, że czuje się "uwolniony" od obowiązku ich nauczania - podaje Yale Daily News. "Gdyby ktoś wręczył ci plik prywatnej korespondencji innych osób, czy zanurkowałbyś i przeczytał ją? Oczywiście, że nie". W wiadomości do studentów pisał, że "dżentelmeni i damy nie czytają sobie nawzajem poczty". Według relacji amerykańskiej stacji studenci byli zaszokowani informacją o wieloletniej korespondencji ze skazanym przestępcą seksualnym.

Gelernter wykłada na Uniwersytecie Yale od początku lat 80. Znany jest z pracy nad obliczeniami równoległymi oraz z udziału w rozwoju systemu programowania komputerowego Linda. Jego książka "Mirror Worlds" z 1991 roku zapowiadała powstanie World Wide Web. Pisze się o nim, że już w latach 90. przewidział, iż świat rzeczywisty będzie miał swoje odbicie w sieci.

Na okładki gazet trafił w 1993 roku, gdy otworzył paczkę zawierającą ładunek wybuchowy, którą wysłał mu Ted Kaczynski, amerykański matematyk i terrorysta o pseudonimie Unabomber. Stracił wówczas władzę w prawej ręce.

OGLĄDAJ: "Na każdym, kto się domyślał, ciąży brzemię odpowiedzialności"
pc

"Na każdym, kto się domyślał, ciąży brzemię odpowiedzialności"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowała Ewa Żebrowska / az

Czytaj także: