Smiercze w rękach separatystów. Zmiana reguł w wojnie w Donbasie

Świat

Aktualizacja:
youtube/misis djyliSeparatyści mają ciężką broń

Separatyści po raz pierwszy pokazali, że mają broń dalekiego zasięgu. Przeprowadzony wczoraj ostrzał Kramatorska wymagał ciężkich wyrzutni rakiet. Ukraińskie władze początkowo twierdziły, że był to rosyjski system Tornado, ale szybko się z tego wycofały. Były to starsze, jeszcze radzieckie wyrzutnie typu Smiercz. Wyprodukowano ich niewiele i są cennym uzbrojeniem. Nie jest możliwe, aby separatyści je "znaleźli", tudzież "zdobyli".

Atak na Kramatorsk przeprowadzono we wtorek przed południem. Był dużym zaskoczeniem, bo miasto od lata jest pod kontrolą sił rządowych i znajduje się około 50 kilometrów za linią frontu. Dzięki dużej odległości od strefy walk miasto było dotychczas bezpieczne, bowiem najcięższą bronią artyleryjską używaną przez separatystów były wyrzutnie rakiet niekierowanych typu Huragan z zasięgiem maksymalnym 32 kilometrów.

Smiercz i Tornado to te same rakiety

Najnowsze uderzenie musiało zostać zatem przeprowadzone przez znacznie większe wyrzutnie. Odległość od najbliższych pozycji separatystów i resztki rakiet rozrzucone po Kramatorsku nie pozostawiają wątpliwości. Musiały to być wyrzutnie Smiercz lub Tornado. To najcięższe wyrzutnie rakiet niekierowanych w arsenale Rosji i Ukrainy.

Ukraińskie władze początkowo jednoznacznie twierdziły, że ostrzał przeprowadzono przy pomocy wyrzutni Tornado. Wskazywałoby to bezpośrednio na zaangażowanie Rosjan, bowiem Ukraina nigdy takiej broni nie posiadała i musiałaby ona przyjechać z Rosji. Problem w tym, że systemy Smiercz i Tornado wykorzystują identyczne rakiety i nie sposób ich odróżnić już po trafieniu w cel. Ukraińcy po kilku godzinach zmienili zdanie i przyznali jednak, że zaatakowano ich smierczami.

Namacalnym dowodem na użycie tych ciężkich wyrzutni są szczątki rakiet, które wbiły się w przedmieścia Kramatorska. Są charakterystyczne i duże, znacznie większe od tego, co dotychczas stosowali separatyści. Smiercz wystrzeliwuje różnego rodzaju rakiety kalibru 300 mm oznaczone ogólnie 9M55 i kolejnymi literami oraz cyframi oznaczającym podtyp. Opracowano je jeszcze w czasach ZSRR.

Mogą to być rakiety ze zwykłą głowicą wybuchową lub tak zwane kasetowe, czyli zawierające wiele małych "podpocisków" rozrzucanych nad celem. Z nagrań z ataku wynika, że właśnie tych ostatnich użyto w Kramatorsku. Wskazują również na to resztki rakiet, z których został tylko silnik, stery i szkieletowy korpus, który oryginalnie był obłożony kilkudziesięcioma mini-bombami. To wyjątkowo niszczycielska broń, przeznaczona do siania zniszczenia na dużej powierzchni.

Wyrzutnia Smiercz i rakieta do niej. Widać charakterystyczne stery na końcu pocisku, które też są widoczne na zdjęciach szczątek w Kramatorsku. Jest ich sześć, podczas gdy na mniejszych rakietach do Huraganów czteryWitalij Kuźmin | Wikipedia (CC BY-SA 3.0)

Mało celne uderzenie

Celem salwy ciężkich rakiet było lotnisko na przedmieściach Kramatorska, na którym Ukraińcy skupili wiele śmigłowców i sztaby jednostek walczących kilkadziesiąt kilometrów dalej na froncie. Problem w tym, że wyrzutnie Smiercz są stosunkowo mało celne. Strzelając na odległość około 60 km, łatwo przestrzelić o kilkaset metrów.

W przypadku Kramatorska separatystom udało się przynajmniej częściowo trafić w cel, czyli lotnisko. Skala strat wśród wojskowych nie jest dokładnie znana. Ukraińcy przyznali się do pięciu zabitych. Zniszczeniu uległ też jakiś sprzęt, bowiem nad lotniskiem przez cały dzień unosił się dym.

Większe straty rakiety spowodowały jednak wśród mieszkańców położonych około kilometra dalej przedmieść, na które spadły liczne kadłuby rakiet, które wyrzuciły wcześniej z siebie minibomby nad lotniskiem. Część mogła tego nie zrobić, bowiem wśród bloków widać też ślady po niewielkich wybuchach. Według ukraińskich władz zginęło nawet 15 osób, a 60 zostało rannych.

Zwiększenie rejonu zagrożenia

Ostrzał Kramatorska oznacza jedną bardzo ważną rzecz, która zmienia nieco reguły gry w Donbasie - separatyści dysponują ciężką bronią dalekiego zasięgu. Dotychczas masowo stosowali lżejsze wyrzutnie rakiet niekierowanych typów Grad i Huragan. Te pierwsze mogą sięgnąć na kilkanaście kilometrów, a drugie na nieco ponad 30 i były "najdłuższym ramieniem" separatystów. Oznaczało to, że za tą granicą Ukraińcy mogli się czuć względnie bezpiecznie.

Teraz już nie mogą. Z kontrolowanej przez separatystów Gorłówki przy pomocy smierczy można sięgnąć zarówno Kramatorska jak i Słowiańska, gdzie Ukraińcy umieścili szereg sztabów, magazynów i służb tyłowych.

Separatyści raczej nie mogli użyć takiego ciężkiego uzbrojenia bez pomocy z zagranicy. Ukraińska armia przed rozpoczęciem walk w Donbasie miała smiercze na uzbrojeniu dwóch brygad artylerii rakietowej o numerach 15 i 107. Pierwsza stacjonuje w Drohobyczu na zachodzie kraju, a druga w Krzemieńczuku w centralnej Ukrainie.

Oba te miejsca są daleko od rejonu zajętego przed separatystów. Trudno więc uznać, że mogli oni smiercze i amunicję do nich "znaleźć" w Doniecku czy Ługańsku. Na dodatek te ciężkie wyrzutnie nie są uzbrojeniem masowym, więc ukraińskie wojsko powinno dokładnie wiedzieć, gdzie jest każda z nich.

Ukraińskie wyrzutnie Smiercz na paradzie w Kijowie. Pojawiały się doniesienia o ich użyciu w Donbasie, ale przeważnie mylono je z mniejszymi HuraganamiMichael | Wikipedia (CC BY-SA 3.0)

Radzieckie uderzenie z dystansu

Smiercze opracowano na przełomie lat 70. i 80. XX wieku w ZSRR. Ich głównym zadaniem są właśnie takie ataki, jakie przeprowadzili we wtorek separatyści. Mają uderzać w duże i cenne obiekty daleko na zapleczu frontu, takie jak sztaby, magazyny czy lotniska. Smiercze wprowadzono do służby w połowie lat 80. i przed rozpadem ZSRR wyprodukowano około 250 wyrzutni. Po sto dostała Rosja i Ukraina, a około 50 Białoruś. Później kolejne kilkadziesiąt udało się Rosjanom wyprodukować na eksport.

Wyrzutnie typu Smiercz są bardzo duże, ważą ponad 40 ton, czyli tyle samo co na przykład podstawowy rosyjski czołg T-72. Masywny pojazd jest niezbędny, aby zachować stabilność podczas odpalania rakiet kalibru 300 mm i w ogóle móc je przewozić w terenie. Jedna wyrzutnia Smiercz ma 12 rur, do których wsuwa się takie pociski.

Na potrzeby smierczy opracowano całą serię ciężkich rakiet niekierowanych rodziny 9M55. Wszystkie mają takie same rozmiary - mierzą 7,6 metra długości, 300 mm średnicy i ważą 800 kilogramów. Różnią się natomiast głowicami. Większość to pociski kasetowe, takie jak użyte w Kramatorsku. Mogą rozrzucać minibomby przeznaczone do niszczenie lekko opancerzonych celów, miny lub małe ładunki przeciwpancerne, które same naprowadzają się na czołgi pod sobą. Są też rakiety z klasyczną głowicą wybuchową ważącą ćwierć tony. Maksymalny zasięg to 70 kilometrów, choć opracowano również nowszą rakietę 9M528, która może dolecieć do 90 km.

Rury wyrzutni Smiercz. Ładuje się je po prostu wsuwając rakiety od tyłuShine Phantom | Wikipedia (CC BY-SA 3.0)

Niekierowana śmierć

Wyrzutnie rakiet niekierowanych są bez mała ulubioną bronią artyleryjską separatystów. Najczęściej stosują najlżejsze wyrzutnie typu Grad. Co do zasady jest to bardzo prosta broń - ciężarówka z zamontowaną obrotową podstawą dla 40 rur, do których wsuwa się rakiety kalibru 127 mm. Pociski też są bardzo proste. Nie mają żadnego naprowadzania, a ich wybuchowa głowica waży około 20 kilogramów. W ciągu 20 sekund można odpalić wszystkie 40. Oznacza to, że przy użyciu kilku wyrzutni rejon celu można zamienić w trwające niecałe pół minuty piekło.

Na identycznej zasadzie działają większe huragany, które wystrzeliwują na dwa razy większą odległość 16 rakiet kalibru 220 milimetrów. Grady, huragany i smiercze od początku pomyślano jako uzupełniające się systemy uzbrojenia.

Klasyczne działa czy haubice są przez separatystów wykorzystywane w mniejszym stopniu. Wyrzutnie rakiet mają dla nich tą zaletę, że przy użyciu zaledwie kilku można przeprowadzić gwałtowny zmasowany ostrzał. Uzyskanie takiego samego efektu przy pomocy tradycyjnych dział i haubic jest niemożliwe. Wadą wyrzutni rakiet niekierowanych jest ich mała celność i to, że po oddaniu salwy muszą się wycofać i zostać przeładowane, co zajmuje przy wyszkolonej obsłudze co najmniej 10 minut w przypadku najmniejszych gradów. Większe huragany i smiercze wymagają więcej czasu ze względu na masę pocisków.

Nowsza generacja

Wyrzutnie typu Tornado, o których początkowo mówili Ukraińcy, opracowano w Rosji w ostatniej dekadzie. Miały zredukować główne wady smiercza, czyli jego małą celność i wielkie rozmiary. Tornada formalnie przyjęto do służby w rosyjskim wojsku w minionym roku. Dotychczas wyprodukowano ich około 60. Rosjanie chcą je eksportować, ale nie zdobyli jeszcze zamówień.

Problem z celnością smierczy tkwi w tym, że strzelając dużymi rakietami niekierowanymi na odległość 70 km, wyjątkowo ważne staje się precyzyjne ustawienie wyrzutni i wycelowanie. Nawet minimalne błędy mogą oznaczać, że lecący prosto przed siebie pocisk trafi kilometr dalej niż powinien. W celu zredukowania tego problemu większość rakiet rodziny 9M55 ma ograniczoną możliwość korygowania swojego kursu, ale zdecydowanie nie czyni to z nich broni precyzyjnej.

W tornadach zastosowano systemy nawigacji satelitarnej, umożliwiające bardzo precyzyjne określenie położenia wyrzutni w terenie. W połączeniu z wprowadzonymi danymi lokalizacji celu, system może dokładnie wyliczyć jak należy ustawić wyrzutnię do odpalenia. Opracowane na przełomie lat 70. i 80. smiercze dysponują znacznie prostszym systemem niekorzystającym z satelitów.

Drugą kluczową charakterystyką tornad jest ich kompaktowość. Poza małą celnością główną wadą smierczy jest bowiem ich rozmiar, przez co są mało mobilne. Tornada są o połowę lżejsze i mają bardziej zwartą budowę, dzięki czemu można je np. transportować samolotami. Okupiono to o połowę mniejszą liczbą rur wyrzutni (6 wobec 12) ale uznano, że większa celność zrekompensuje taką stratę.

Odchudzone i unowocześnione wcielnie Smierczy - rosyjskei TornadaNucleoid | Wikipedia (CC BY-SA 3.0)

Autor: Maciej Kucharczyk\mtom / Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: