TVN24 | Świat

Ojciec Sofii Sapiegi prosi Łukaszenkę "jak ojciec ojca": to tylko mała dziewczynka, która dopiero zaczyna żyć

TVN24 | Świat

Autor:
tas\mtom
Źródło:
RIA Nowosti, primamedia.ru, tvn24.pl

Ojciec Sofii Sapiegi, partnerki opozycjonisty Ramana Pratasiewicza, zwrócił się do prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki z prośbą o ułaskawienie córki - podają rosyjskie media. Sapiega od maja przebywa w mińskim areszcie. Dotąd nie postawiono jej formalnych zarzutów.

Andriej Sapiega zwrócił się z prośbą do Alaksandra Łukaszenki w nagraniu wideo, wyemitowanym przez agencję PrimaMedia we Władywostoku, dokąd - według doniesień medialnych - za kilka tygodni ma przyjechać prezydent Białorusi.

"Nazywam się Andriej Sapiega, mam 53 lata. Jestem ojcem czwórki dzieci. Sofia jest moją najstarszą córką, moim pierwszym, długo oczekiwanym i ukochanym dzieckiem. Teraz jest przetrzymywana w areszcie śledczym białoruskiego KGB pod zarzutem popełnienia szeregu przestępstw, grozi jej bardzo poważna kara więzienia. W tym przemówieniu, przed wizytą Łukaszenki w Kraju Nadmorskim, chciałbym zwrócić się do niego osobiście, jak ojciec do ojca" - brzmi fragment przemówienia.

CZYTAJ: "Nie widziałam siebie od 25 maja, stan skóry badam rękami". Pierwsze listy Sapiegi z aresztu

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

Ojciec Sapiegi poprosił Łukaszenkę o litość. "Dość okrucieństwa, ostatnio świat jest tego pełen. Każda rozsądna osoba rozumie, że Sofia okazała się w niewłaściwym miejscu i z niewłaściwą osobą. Przed spotkaniem z Ramanem Pratasiewiczem była zwykłą dziewczyną. W czasie protestów w Mińsku była na Litwie i jeśli w tym okresie coś zrobiła, to na pewno jest to opowieść o miłości, a nie o przekonaniach. Pomagała Ramanowi w jego pracy. Alaksandr Grigoriewicz, jako ojciec ojca, proszę o osobiste spotkanie i jestem gotów udzielić wszelkich niezbędnych gwarancji, że moja córka nie będzie już angażować się w nielegalne działania" - dodał w apelu mężczyzna.

Andriej Sapiega w nagraniu poinformował również, że zwróci się do gubernatora Kraju Nadmorskiego z prośbą o pomoc w zorganizowaniu spotkania z Łukaszenką. "Może uda mi się go przekonać, by przebaczył mojej córce, nie rujnował jej losu, to tylko mała dziewczynka, która dopiero zaczyna żyć" - głosi przemówienie.

Mężczyzna wyjaśnił, że interesy aresztowanej córki reprezentuje dwóch prawników, którzy podpisali dokumenty o zachowaniu poufności, a sprawa została sklasyfikowana jako tajna, więc informacje, które otrzymuje rodzina, są niezwykle skąpe.

"Były wielkie plany na przyszłość"

Mówił również, że Sofia się trzyma, pisze listy, dużo czyta. Jej matka została kilka dni temu wezwana do Komitetu Śledczego, gdzie zeznawała w sprawie córki. Kobietę pytano, kto sfinansował pobyt Sofii na Litwie i jej studia, dlaczego wybrała Europejski Uniwersytet Humanistyczny (białoruską uczelnię, działającą na emigracji). "3 czerwca miała obronić pracę magisterską, były wielkie plany na przyszłość - praca w firmie konsultingowej" - dodał Andriej Sapiega.

Ojciec Rosjanki wiąże duże nadzieje w sprawie jej uwolnienia z Rosją, o tym pod koniec maja rozmawiali w czasie spotkania w Soczi Łukaszenka i prezydent Władimir Putin. Mężczyzna przypomniał, że Putin zwrócił uwagę na sprawę Sofii, zlecił MSZ jej kontrolowanie, choć - jak przyznał - żadnych działań resort dyplomacji jak dotąd nie podjął.

"Opowieść o miłości"

Andriej Sapiega odniósł się również do opublikowanego wcześniej nagrania, w którym jego córka "wyznała", że jest redaktorką kanału Telegram, gdzie publikowano dane osobiste funkcjonariuszy białoruskiego MSW. "Jestem pewien, że zrobiła to pod presją. Powtarzam, jej działania w ostatnich miesiącach, to była pomoc Ramanowi - osobie, z którą związała swoją przyszłość. W rzeczywistości była zakochaną dziewczyną. To opowieść o miłości, a nie przekonaniach. Nigdy od niej nie słyszałem słów krytyki pod adresem obecnego rządu na Białorusi. Nawet, gdy zaczęły się wydarzenia (protesty po zeszłorocznych wyborach prezydenckich - red.), ona była w Mińsku z powodu problemów zdrowotnych, potem wyjechała na studia na Litwę. Nie brała udziału w protestach, ponieważ po prostu jej tam nie było" - przekazał ojciec.

Andriej Sapiega rozwiódł się z matką Sofii, Natalią. Przez pierwszych sześć lat swojego życia jego córka mieszkała we Władywostoku, później, wraz z matką, wyjechała do miasta Lida na Białorusi, gdzie poszła do szkoły. Sofia ma prawo pobytu na Białorusi i Litwie. Mimo dużej odległości utrzymują ze sobą kontakty.

Sapiega miała usłyszeć zarzuty na początku czerwca, jednak, jak dotąd, nie zostały jej postawione. Rosyjska sekcja BBC, powołując się na własne źródła, informowała wcześniej, że jest ona podejrzana o organizowanie masowych zamieszek, a także o podżeganie do nienawiści społecznej.

Sofia Sapiega i Raman Pratasiewicz zostali zatrzymani 23 maja, kiedy władze Białorusi zmusiły załogę lecącego do Wilna samolotu pasażerskiego do lądowania w Mińsku. Oboje wypoczywali w Grecji. Do samolotu Ryanaira wsiedli na lotnisku w Atenach. Obecnie Sofia i Raman przebywają w areszcie śledczym KGB w Mińsku. Sąd wcześniej odrzucił skargę obrońców Rosjanki w sprawie jej zatrzymania.

Autor:tas\mtom

Źródło: RIA Nowosti, primamedia.ru, tvn24.pl