Polski dyplomata był na balu. "Wszyscy padli na ziemię"

Bogdan Klich w Waszyngtonie po ewakuacji prezydenta z balu dziennikarzy
Klich: to przekracza jakiekolwiek wyobrażenie
Źródło: TVN24
Wszyscy padli na ziemię, niektórym udało się schować pod stoliki - relacjonował polski charge d'affaires w USA Bogdan Klich w rozmowie z korespondentem "Faktów" TVN Marcinem Wroną. Dyplomata był gościem balu dziennikarzy w Waszyngtonie.
Kluczowe fakty:
  • Prezydent USA Donald Trump uczestniczył w sobotę w balu korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton w Waszyngtonie.
  • W trakcie uroczystości w hotelowym lobby padły strzały. Służby zatrzymały podejrzanego mężczyznę. Co o nim wiemy?
  • Prezydent, pierwsza dama, wiceprezydent J.D. Vance i pozostali przedstawiciele administracji zostali ewakuowani z sali, gdzie odbywała się kolacja. Trump wrócił do Białego Domu i wystąpił na konferencji prasowej.

W sobotę wieczorem czasu lokalnego w Waszyngtonie odbywał się bal dziennikarzy. Został przerwany przez napastnika, który oddał kilka strzałów. Służby ewakuowały między innymi Donalda Trumpa. Napastnik postrzelił funkcjonariusza Secret Service. Agent miał na sobie kamizelkę kuloodporną i został przetransportowany do szpitala. Według agencji AP agentowi nic nie grozi.

Na balu obecny był charge d'affaires Polski w USA Bogdan Klich. W rozmowie z korespondentem "Faktów TVN" Marcinem Wroną relacjonował, że w pewnym momencie było słychać strzały. - Było kilka strzałów, one były bardzo blisko rzeczywiście. Można było mieć wrażenie, że one są oddawane z lobby na salę, ale okazuje się, że były oddawane w lobby, czyli że nie dosięgły nikogo, kto był na sali - powiedział Klich.

Jak dodał, reakcja sali była natychmiastowa. - Wszyscy padli na ziemię, niektórym udało się schować pod stoliki - mówił. Zwrócił uwagę, że to wyćwiczona reakcja w kraju, w którym dostęp do broni jest szeroki.

Reakcja służb na strzał na balu prasowym w Waszyngtonie
Reakcja służb na strzał na balu prasowym w Waszyngtonie
Źródło: AP Photo/Mark Schiefelbein

Klich zaznaczył, że jest zbyt wcześnie, by mówić o motywach sprawcy. Ocenił, że "takie rzeczy w Europie by się nie zdarzyły". - To przekracza jakiekolwiek wyobrażenie - podkreślił.

Sikorski: polscy dyplomaci cali i zdrowi

Do sytuacji odniósł się wicepremier i szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.

"Minister Bogdan Klich, nasi dyplomaci oraz polscy dziennikarze, którzy brali udział w gali Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton, gdzie miała miejsce strzelanina, wszyscy cali i zdrowi" - przekazał w poście na platformie X.

Agencja AP podała, że sprawca to 31-letni Cole Tomas Allen z Torrance w Kalifornii. Policja ustaliła, że miał tej nocy wynajęty pokój w hotelu. Służby przeszukują jego mieszkanie w Kalifornii.

OGLĄDAJ: "Loża prasowa" w TVN24+
tak banery dla macka_loza prasowa_19

"Loża prasowa" w TVN24+
NA ŻYWO

tak banery dla macka_loza prasowa_19
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: