Żołnierki 26. Pułku Spadochronowego, których misje obejmowały pomoc w ewakuacji Niemców i innych obywateli państw obcych z Sudanu w 2023 roku, zgłosiły parlamentarnemu komisarzowi ds. sił zbrojnych liczne przypadki nadużyć. Dotyczyły one między innymi wykorzystywania seksualnego, prawicowego ekstremizmu i zażywania narkotyków.
Sprawa wywarła presję na wojsko, ponieważ Niemcy rozpoczęły rejestrację wszystkich 18-latków w ramach działań mających na celu zwiększenie liczebności sił zbrojnych - w odpowiedzi na żądania USA, aby europejscy sojusznicy z NATO wzięli na siebie większy ciężar obrony swojego kontynentu.
Inspektor generalny Bundeswehry: nie tolerujemy tego
Najwyższy dowódca Bundeswehry - inspektor generalny, generał Carsten Breuer odniósł się do tej sprawy w środę. Rozmawiał z dziennikarzami w Berlinie po przedstawieniu raportu parlamentarnej komisji obrony w tej sprawie.
- Nie tolerujemy przemocy o charakterze seksualnym, ekstremizmu, nadużywania narkotyków ani dyskryminacji w siłach zbrojnych - powiedział. Dodał, że incydenty te "głęboko nim wstrząsnęły".
- Żołnierze, którzy tolerują takie zachowanie, nie mogą służyć jako oficerowie w naszych siłach zbrojnych - mówił Breuer.
"To nie tylko katastrofalny sygnał, ale realne zagrożenie"
Opozycyjna Partia Zielonych oskarżyła ministra obrony Borisa Pistoriusa o próbę uniknięcia odpowiedzialności za tę sprawę, która - jak stwierdziła wiceprzewodnicząca partii Agnieszka Brugger - miała miejsce za jego konserwatywnych poprzedników.
"To nie tylko katastrofalny sygnał, ale realne zagrożenie dla zwiększenia liczebności Bundeswehry, a tym samym dla bezpieczeństwa nas wszystkich" - napisała w oświadczeniu.
Wojsko twierdzi, że podjęto już szereg działań dyscyplinarnych, w tym zwolniono szereg żołnierzy, a 16 spraw przekazano prokuraturze.
Autorka/Autor: asty/ads
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: ©Bundeswehr/Marco Dorow