Naukowcy w instytucie CERN, gdzie obecnie trwają eksperymenty z największym na świecie akceleratorem cząsteczek, już myślą o jego następcy. Ma być jeszcze większy, potężniejszy i droższy. Wstępne projekt zakłada koszt rzędu 10 miliardów dolarów i rozruch pomiędzy 2020 a 2025 rokiem.
Plany naukowców na przyszłość przedstawił w poniedziałek podczas Międzynarodowej Konferencji nt. Fizyki Wielkich Energii Guy Wormser, jeden z najwybitniejszych fizyków cząsteczek elementarnych.
Więcej i szybciej
Wielki Zderzacz Hadronów (LHC), który kosztował 7.7 miliarda euro, działa bez przerwy od marca. Naukowcy chcą odkryć w nim między innymi tak zwane "bozony Higgsa" i zdobyć wiedzę o tym jak wyglądał początek wszechświata.
Jednak w celu dokładniejszego zbadania wszystkich nowych cząsteczek odkrytych w LHC niezbędne jest jeszcze potężniejsze urządzenie.
Zderzenia w linii prostej
Nowy zderzacz ma działać na innej zasadzie niż LHC. Wiązki cząsteczek nie będą przyśpieszane na wielkich okręgach jak to jest robione obecnie, ale będą wystrzeliwywane w swoim kierunku z wielką energią w długim prostym tunelu.
Z każdej strony długiego na 50 kilometrów urządzenia w przeciwnym kierunku będzie pędziła z niemal prędkością światła jedna wiązka elektronów i jedna pozytronów, które zderzą się z sobą po przebyciu 25 kilometrów.
- To urządzenie pozwoli szczegółowo zbadać każdą nową cząsteczkę, którą odkryjemy w LHC - mówił Wormser.
Niekoniecznie w Europie
Niezbędne 10 miliardów dolarów naukowcy chcą zbierać na całym świecie. Między innymi w Chinach, Indiach i Rosji. W związku z tym nie jest przesądzone, gdzie nowe urządzenie miało by powstać. Może to być każde miejsce na świecie, jak twierdzą naukowcy.
Źródło: Reuters
Źródło zdjęcia głównego: Wikipedia