Stany Zjednoczone wysyłają na Bliski Wschód pięć samolotów wczesnego ostrzegania E-2D Hawkeye - wynika z przeprowadzonych we wtorek obserwacji Itamilradaru, portalu śledzącego ruch nad Morzem Śródziemnym.
Przerzucenie tych samolotów na Bliski Wschód, jak spekulował branżowy portal DefenceSecurityAsia, następuje po tym, gdy irańskie ataki rakietowe i dronowe rzekomo uszkodziły kluczowe naziemne systemy radarowe, rozmieszczone w amerykańskich bazach rozsianych w kilku krajach tego regionu, co "przetrąciło kręgosłup regionalnej sieci obrony powietrznej".
Przybycie aż pięciu dodatkowych samolotów E-2D Hawkeye sugeruje, że amerykańscy planiści mogą rzeczywiście być zaniepokojeni odpornością rozmieszczonej w regionie obrony powietrznej, zwłaszcza że Iran wciąż celuje w amerykańskie i sojusznicze instalacje radarowe.
Problemy logistyczne amerykańskiej armii
Decyzja o wysłaniu w rejon walk samolotów wyposażonych w radary, zamiast natychmiastowej wymiany uszkodzonych systemów naziemnych, dowodzi również - według azjatyckiego portalu zajmującego się problematyka obronną - trudności logistycznych, na jakie natknęły się Stany Zjednoczone w rzeczywistej wojnie.
Hawkeye są znacznie skuteczniejsze w porównaniu z tradycyjnymi i starszymi samolotami rozpoznania E-3 Sentry (AWACS). Są bowiem wyposażone w najnowszy radar Lockheed Martin AN/APY-9, który został zaprojektowany do wykrywania z bardzo dużych odległości wielu nadlatujących pocisków manewrujących oraz dronów lecących na niskich wysokościach, co czyni je kluczowym narzędziem w walce z irańskimi dronami kamikadze.
Opracował Adam Styczek/ads
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: X/US7thFleet