John O'Shaughnessy wracał swoim małym dwuosobowym samolotem z Walii do swojego domu w Irlandii, gdy nagle okazało się, że musi awaryjnie lądować. A że był nad morzem... Sprawnie usiadł maszyną na wodzie. O'Shaughnessy o własnych siłach wyszedł z kokpitu i czekał na pomoc.
Nie czekał długo - wszystko widzieli pływający nieopodal młodzi mężczyźni. Wezwali pomoc, nie mogąc nadziwić się, że pilot wyszedł z tego lądowania prawie bez szwanku.
Nakręcili też film, na którym widać jak podpływają do O'Shaughnessy i pytają, czy tylko on leciał samolotem, a potem jak helikopter wyciąga mężczyznę z wody.
- Jestem zdumiony, że jeszcze jesteś żywy - słychać głos zza kamery.
Mężczyzna śmigłowcem został przetransportowany do szpitala.
Źródło: Reuters