Mogłoby się wydawać, że skala amerykańskiego zaangażowania w Iranie odsunie na drugi plan kwestię Kuby i scenariusz ewentualnej amerykańskiej interwencji. Tymczasem Donald Trump nadal publicznie deklaruje możliwość zbrojnej inwazji na wyspę, od miesięcy duszoną przez Waszyngton blokadą energetyczną, która pogrąża kraj w coraz większym kryzysie - najpoważniejszym od ponad półwiecza.
Kuba jest następna
- prezydent USA oświadczył pod koniec marca, gdy izraelsko-amerykańska wojna w Iranie trwała już od miesiąca.
W poniedziałek prezydent USA powtórzył swoją groźbę. - Być może zajrzymy też na Kubę, kiedy skończymy (z Iranem - red.) - oznajmił. Słowa te padły mimo zapewnień ze strony generała Francisa Donovana, odpowiedzialnego za siły USA w Ameryce Łacińskiej, że amerykańska armia nie ćwiczy inwazji na Kubę, ani nie przygotowuje się aktywnie do militarnego przejęcia kontroli nad wyspą.
Tymczasem "urzędnicy w Pentagonie i innych instytucjach rządowych USA otrzymali po cichu nową dyrektywę z Białego Domu" - w połowie tygodnia poinformowały amerykańskie media, m.in. dziennik "USA Today" i portal Zeteo. "Plany wojskowe dotyczące ewentualnej operacji Pentagonu na Kubie nabierają tempa" - twierdzą, powołując się na pragnących zachować anonimowość rozmówców zaznajomionych ze sprawą. Pentagon odmówił "USA Today" komentarza w tej sprawie.
- Jakie są rzeczywiste plany Donalda Trumpa wobec Kuby?
- Czy amerykańska interwencja na Kubie jest możliwa w najbliższym czasie?
- Co sądzą eksperci o szansach na zmianę reżimu na Kubie?
- Jakie scenariusze rozważa administracja USA w kontekście relacji z Hawaną?