Siostra Kim Dzonga Una: ograniczenie skali ćwiczeń USA i Korei Południowej nie jest warte komentarza

Kim Jo Dzong, wpływowa siostra Kim Dzong Una
Ćwiczenia USA i Korei Południowej Ulchi Freedom Shield, zdjęcia archiwalne
Źródło wideo: Reuters Archive
Źródło zdj. gł.: JORGE SILVA/POOL/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Fakt, że skala lub czas trwania szkoleń są ograniczone, nie zmienia charakteru ćwiczeń wojskowych, które są prowokacyjne i agresywne - oceniła Kim Jo Dzong, siostra dyktatora Korei Północnej Kim Dzonga Una. Trump - który mówił w ostatnich dniach o swoich dobrych relacjach z dyktatorem - powiedział w środę, że się z nim spotka.

Kim Jo Dzong, wpływowa siostra Kim Dzong Una, w komunikacie podanym w środę przez państwową agencję KCNA, skomentowała zapowiadane przez prezydenta USA Donalda Trumpa ograniczenie wspólnych ćwiczeń wojskowych USA i Korei Południowej.

- Nie uważamy, aby było to warte komentarza, i uważamy to za zupełnie nieciekawe - oświadczyła. - Fakt, że skala lub czas trwania szkoleń są ograniczone, nie zmienia charakteru ćwiczeń wojskowych, które są prowokacyjne i agresywne - dodała.

Trump skrócił wspólne manewry z Koreą Południową

Rozpoczęte w poniedziałek doroczne manewry wojsk USA i Korei Południowej Ulchi Freedom Shield (UFS), które pierwotnie miały się zakończyć 27 sierpnia, decyzją Trumpa zostały skrócone do 21 sierpnia.

Amerykański prezydent w niedzielę uzasadnił decyzję kosztami ćwiczeń, "bardzo dobrymi stosunkami" z przywódcą Korei Północnej oraz odmową Seulu dołączenia do wojny przeciwko Iranowi. W poniedziałek Trump zapewnił z kolei, że "dobrze dogaduje się z Kimem" i przekazał, że północnokoreański lider odpowiedział na jego prośbę o rozmowę.

Kim Jo Dzong zaprzeczyła tym twierdzeniom, oświadczając, że o jakiejkolwiek komunikacji między przywódcami obu państw "zupełnie nic nie wie". Dodała z ironią, że ewentualny kontakt musiałby być "jedyną sprawą" z zakresu polityki zagranicznej Północy, o której nie posiada wiedzy.

Choć przyznała, że jej brat zachowuje "osobiste dobre wspomnienia” o Trumpie, a relacje obu liderów "nadal są wspaniałe", kategorycznie zaznaczyła, że kwestie te pozostają "bez wpływu" na realizację suwerennych praw kraju do budowy potencjału odstraszania w odpowiedzi na "wrogą politykę" USA.

"Mistyfikacja" Kijowa

Dodatkowo Kim oskarżyła państwa Zachodu o "potęgowanie kryzysów geopolitycznych", określając sytuację w Ukrainie mianem "wojny zastępczej", wymierzonej bezpośrednio w Rosję.

Odnosząc się do twierdzeń władz w Kijowie na temat bezpośredniego wsparcia militarnego Rosji przez Koreę Północną i wysłania dodatkowych wojsk na front, siostra dyktatora powiedziała, że te doniesienia są "całkowicie bezpodstawne". Nazwała je "mistyfikacją" wyreżyserowaną przez stronę ukraińską.

Pod koniec lipca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że w obwodzie woroneskim, który sąsiaduje z okupowanymi przez Rosję terytoriami ukraińskimi, już od czerwca trwają przygotowania do przyjęcia kolejnych 30 tysięcy żołnierzy z Korei Północnej, a kraj ten przekaże Rosji także nowe wyrzutnie rakiet balistycznych.

Trump chce się spotkać z Kim Dzong Unem

Prezydent USA Donald Trump przekazał w środę, że chce się spotkać z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem.

- Tak, spotkam się z nim - powiedział prezydent, cytowany przez agencję AFP. Trump ponownie podkreślił, że "bardzo dobrze" dogaduje się z przywódcą Korei Północnej. Zaznaczył również, że Pjongjang dysponuje "57 głowicami nuklearnymi".

We wtorek amerykański dziennik "The Wall Street Journal" poinformował, że Trump naciska na swoich doradców, by jeszcze tej jesieni zorganizować swoje kolejne spotkanie z Kim Dzong Unem. Ostatni raz obaj przywódcy widzieli się osobiście w 2019 roku, za pierwszej kadencji Trumpa, na obszarze zdemilitaryzowanym między Koreami.

Źródło: PAP
Czytaj także: