Publicysta "Liberté!" i komentator spraw międzynarodowych Marcin Wojciechowski mówił na antenie TVN24 o procesie wenezuelskiego przywódcy Nicolasa Maduro i jego żony Cilii Flores. W poniedziałek oboje zostali postawieni przed sądem federalnym na Manhattanie, gdzie usłyszeli zarzuty. Nie przyznali się do winy. Sędzia na posiedzeniu nakazał Maduro stawienie się na rozprawę w dniu 17 marca.
- Nie wiem, czy ten proces będzie show. Wydaje mi się, że będzie odwrotnie, że Maduro zostanie potraktowany tak jak zwykły przestępca i będzie tam poddawany dokładnie takim samym procedurom, jak każdy przestępca - mówił gość TVN24.
"Mózgiem operacji była jego żona"
Według Wojciechowskiego, "nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że Maduro był bandytą". - I tu chodzi nie tylko o to, że był uzurpatorem, że wsadzał ludzi do więzień, że kazał strzelać (...) do demonstrantów na ulicach Caracas - mówił.
- Tu chodzi też o to, że był szefem gangu. Gangu, który zajmował się głównie handlem narkotykami, ale nie tylko. Tam był i handel bronią, i handel ludźmi - kontynuował. Dziennikarz wskazywał, że "tam był cały gigantyczny, wielobiliardowy biznes, który stworzyła jego żona".
Według niego "mózgiem tej operacji była jego żona". - Tutaj właściwie nawet więcej winy spoczywa na jego małżonce, która była spiritus movens całej jego operacji przestępczej - mówił.
- Ona zajmowała się tym prawdopodobnie, zanim się pobrali. Już ponad 10 lat temu w Nowym Jorku (..), byli skazani jej dwaj synowie z pierwszego małżeństwa, którzy byli przestępcami narkotykowymi - wspominał Wojciechowski.
Ekspert mówił, że Flores "była taką siłą napędową jego prezydentury". - Sam Maduro nie jest intelektualistą i w ogóle jego uczestnictwo w polityce miało początki dosyć przypadkowe - ocenił.
Autorka/Autor: aaw/akr
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: GettyImages