W niedzielę w "Faktach po Faktach" Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz była pytana, jakie jest stanowisko Polski względem ostatnich wydarzeń w Wenezueli. W nocy z piątku na sobotę amerykańskie siły specjalne przeprowadziły tam atak. W czasie operacji pojmano dyktatora Nicolasa Maduro oraz jego żonę Cilię Flores.
Ministra zaznaczyła, że nie jest odpowiedzialna za deklarację stanowiska polskiego rządu. - Mam swoją opinię w tej sprawie. Oczywiście jest tak, że dotknęło to okropnego dyktatora, który okradał własny naród, ale z drugiej strony świat, w którym niestety o tym, kto rządzi w sąsiednim kraju, decyduje kraj, który ma siłę, moc militarną (...), jest coraz bardziej powszechnym światem i to nie jest dobry świat dla Polski - stwierdziła.
Zauważyła też, że amerykańska operacja była przeprowadzona "w imię własnych interesów ekonomicznych" oraz "bez oglądania się na jakiekolwiek prawo międzynarodowe".
- Jest bardzo mało mowy o demokracji, o odbudowie praworządności w Wenezueli. Jest bardzo jasne mówienie: "teraz Stany Zjednoczone będą tam rządzić i będą z tego czerpać korzyści". Chyba ta narracja jest najbardziej niepokojąca - oceniła Pełczyńska-Nałęcz.
Narracja Rosji i "język imperialny" Amerykanów
Ministra zwróciła też uwagę, że ważnym aspektem amerykańskiego ataku na Wenezuelę są konsekwencje dla Rosji. - Narracyjnie Rosja wykorzystuje to i mówi: "proszę, wszyscy się tak zachowują". Ale ekonomicznie to prawdopodobnie w Rosję uderzy - powiedziała.
- Jest wysokie prawdopodobieństwo, że jeżeli wenezuelska ropa wyjdzie na rynek, to stanieje ropa na świecie. Rosyjska ropa i tak jest dużo tańsza, niż Rosja się spodziewała. To uderza w rosyjski budżet, w gospodarkę - mówiła Pełczyńska-Nałęcz.
Polityczka mówiła następnie o tym, jak USA mogą "rządzić" w Wenezueli. W sobotnim przemówieniu Donald Trump oświadczył, że strona amerykańska "będzie rządzić krajem do czasu, aż uda jej się przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację".
- Nazwę to tak, jaka jest prawda. Jest to język imperialny. W tym sensie jest to dla nas niepokojące. A czy jest pomysł i czy Stany Zjednoczone będą w stanie zapanować i zapewnić stabilność w Wenezueli? Zobaczymy, bo teraz już niejako ogromna odpowiedzialność jest w rękach prezydenta Stanów Zjednoczonych - stwierdziła.
Autorka/Autor: kgr/kg
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24