W sobotę na Islandii referendum w sprawie Unii Europejskiej, przy czym od 27 lipca Islandczycy mogli głosować przedterminowo. Uprawnionych do oddania głosu jest 272 z około 400 tysięcy mieszkańców wyspy. Wyborcy odpowiedzą na jedno pytanie: czy Islandia powinna wznowić negocjacje akcesyjne z Unią Europejską.
Politolog: obawy przed rosyjską ingerencją nie znalazły potwierdzenia
Politolog profesor Eirikur Bergmann z islandzkiego Uniwersytetu w Bifroest ocenił w poniedziałek, podczas spotkania z mediami, że obawy przed rosyjską ingerencją w debatę publiczną przed referendum nie znalazły potwierdzenia w faktach.
W jego opinii większość manipulacji i fałszywych informacji generowali sami mieszkańcy Islandii, skupiając się przede wszystkim na kwestii kontroli nad rybołówstwem.
Szefowa islandzkiej dyplomacji Thorgerdur Katrin Gunnarsdottir nie wykluczyła w maju na łamach dziennika "Guardian", że nielegalne działania Rosji mogą wpłynąć na wynik referendum. Jej zdaniem zagraniczna dezinformacja stanowiła realne zagrożenie dla decyzji wyborców. Ministra ostrzegała wówczas przed "islandzkim scenariuszem brexitu", przypominając, jak fałszywe narracje podczas brytyjskiego referendum w 2016 roku spolaryzowały społeczeństwo i doprowadziły do wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.
Jak poinformował islandzki nadawca publiczny RUV, w związku z tymi obawami krajowe Centrum Bezpiecznego Internetu (Netvis) umożliwiło w lipcu obywatelom zgłaszanie na jego stronie internetowej podejrzanych lub zmanipulowanych treści zamieszczanych w internecie. Zapowiedziano też wówczas, że między innymi policja będzie usuwać fałszywe konta i profile botów na portalach społecznościowych.
Amerykański Instytut Poyntera, zajmujący się etyką mediów i fact-checkingiem, już w 2025 roku informował o skuteczności ochrony Islandczyków przed falami dezinformacji. Zdaniem ekspertów wynika ona z trzech czynników: wysokiego odsetka ludności z wyższym wykształceniem, wysokiego poziomu życia mieszkańców oraz języka islandzkiego, którego stopień trudności utrudnia działanie zagranicznym manipulatorom.
Pytania dotyczące UE i referendum. Sztuczna inteligencja myliła źródła
Zarówno eksperci z Netvis, jak i naukowcy badający AI, zwrócili uwagę na zagrożenia w okresie przedreferendalnym płynące z wykorzystania sztucznej inteligencji do zdobycia wiedzy na temat UE.
Profesor Hafsteinn Einarsson, ekspert w dziedzinie AI informował w czerwcu na antenie stacji radiowej Spilari RUV o badaniach na Uniwersytecie Islandzkim.
Podczas eksperymentu pięciu analityków oceniło wygenerowane przez AI odpowiedzi na 277 pytań dotyczących UE i referendum, sprawdzając wiarygodność źródeł. W 43 procent przypadków zakwestionowali oni co najmniej jedno ze źródeł, na które powoływała się sztuczna inteligencja. Eksperci podkreślili, że AI myliła źródła pierwotne z tekstami opiniotwórczymi, wpisami na prywatnych blogami i stronami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję.
Przerwane negocjacje akcesyjne do UE
Islandia złożyła wniosek o członkostwo w Unii Europejskiej w 2009 roku, w szczytowym momencie światowego kryzysu finansowego. Prace w ramach procesu akcesyjnego zostały zamrożone w 2013 roku, gdy eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro. Ostatecznie starania wstrzymano dwa lata później, gdy większość rozdziałów negocjacyjnych była już zamknięta.