Świat

Granica NATO na Odrze to mit. Co naprawdę Bush i Kohl obiecali Moskwie

Świat


Twierdzenia, że podczas rozmów o zjednoczeniu Niemiec Moskwie obiecano, że NATO nie rozszerzy się w przyszłości na wschód od Odry, nie znajdują potwierdzenia w faktach. W czasie tamtych rozmów padały różne wypowiedzi. Niektóre z nich Rosjanie interpretują na swoją korzyść, wyrywając je jednak z kontekstu.

Przeciwnicy sankcji nałożonych na Rosję, zwolennicy współpracy z Moskwą nawet po aneksji Krymu, usprawiedliwiają agresję Rosjan, twierdząc, że reagują tylko na wiarołomstwo Zachodu, że Władimir Putin czuje się oszukany.

Prorosyjscy politycy i media twierdzą, że podczas negocjacji o zjednoczeniu Niemiec Zachód obiecał Michaiłowi Gorbaczowowi, że NATO nie rozszerzy się na wschód. To samo, rzecz jasna mówi Putin i taka jest dziś oficjalna linia państwa rosyjskiego.

Co ciekawe, sprawa ta wraca jak bumerang przy każdym większym konflikcie Rosji z Zachodem. Już kiedy w 1997 roku NATO szykowało się do pierwszego od 1982 r. rozszerzenia na kraje Europy Środkowej, odezwał się Anatolij Adamiszyn, wiceminister spraw zagranicznych ZSRR w 1990 r.: „powiedziano nam podczas procesu reunifikacji Niemiec, że NATO się nie rozszerzy”.

Także na Zachodzie znalazła się grupa polityków mówiących to samo. Choćby ambasador USA w ZSRR w 1990 r. Jack F. Matlock, twierdzący, że Gorbaczow dostał „wyraźne zobowiązanie, że jeśli Niemcy się zjednoczą i pozostaną w NATO, to granice NATO nie przesuną się dalej na wschód”.

Historia rozszerzania NATOWikipedia

Manipulacje Putina

Rzecz jasna, nie mógł tego nie wykorzystać Putin. Przecież teoria o wielkiej zdradzie Zachodu jest fundamentem doktryny ekspansji współczesnej Rosji.

NATO jest jej strategicznym wrogiem nr 1. Władimir Putin nie raz powtarzał, że Zachód oszukał Moskwę. Bo miał obiecać, że nie naruszy strefy wpływów rosyjskich w Europie Wschodniej, nie rozszerzając NATO na byłe kraje bloku wschodniego. Ale gdy okazało się, że Rosja popadła w kryzys lat 90., zdradziecki Sojusz wykorzystał to, prowadząc ekspansję w kierunku wschodnim. Taka jest narracja Putina.

Rzekome złamanie obietnicy nierozszerzania NATO od dawna jest kluczowym elementem antyzachodniej retoryki Putina. W słynnym przemówieniu na konferencji monachijskiej w lutym 2007 rosyjski przywódca pytał: „Co się stało z zapewnieniami naszych zachodnich partnerów złożonymi po rozwiązaniu Układu Warszawskiego? ...Chciałbym zacytować słowa sekretarza generalnego NATO pana Woernera w Brukseli 17 maja 1990. Powiedział wtedy, że 'fakt, iż jesteśmy gotowi nie rozmieszczać wojsk NATO poza niemieckim terytorium, daje Związkowi Sowieckiemu solidną gwarancję bezpieczeństwa'. Gdzie są te gwarancje?”.

Tyle że Putin wyrwał słowa Manfreda Woernera z kontekstu. Sekretarz generalny NATO mówił bowiem o statusie zjednoczonych Niemiec w NATO. Oto cały fragment (pogrubione to, co cytował Putin – red.): „Nigdy nie użyjemy pierwsi broni. Jesteśmy przygotowani na radykalne rozbrojenie, a dokładnie do poziomu minimum, który musimy utrzymać dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa. To samo dotyczy zjednoczonych Niemiec w NATO. Fakt, że jesteśmy gotowi nie rozmieszczać wojsk NATO poza terytorium RFN (Putin użył tu słowa „niemieckim” - sugerującego, że chodzi o całe zjednoczone Niemcy – red.), daje Związkowi Sowieckiemu solidną gwarancję bezpieczeństwa”.

Putin wrócił do tego także w słynnym przemówieniu na Kremlu 18 marca 2014. W tym wypadku rzekomym wiarołomstwem NATO usprawiedliwiał aneksję Krymu: „Oni okłamywali nas wiele razy, podejmowali decyzje poza naszymi plecami, stawiali nad przed faktem dokonanym. Tak było z ekspansją NATO na wschód, jak też rozmieszczaniem infrastruktury wojskowej u naszych granic”.

Niemcy a NATO

Nie ma żadnych dokumentów to potwierdzających, a aktorzy tamtych wydarzeń, choćby prezydent George Bush, sekretarz stanu James Baker i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Bent Scowcroft mówią co innego. Co nie zmienia faktu, że temat pojawił się podczas rokowań w latach 1989-1990, i padały też słowa, które Rosjanie dziś mogą wykorzystywać.

Zaczęło się od tego, że prezydent Bush oświadczył, że USA zgodzą się na zjednoczenie Niemiec pod warunkiem, że pozostaną one w NATO. Do tego trzeba było jednak jeszcze przekonać ZSRR – Gorbaczow był początkowo zwolennikiem neutralności niemieckiego państwa.

31 stycznia 1990 szef MSZ RFN Hans-Dietrich Genscher publicznie zadeklarował, że “nie będzie ekspansji obszaru NATO na wschód” po zjednoczeniu. Co było o tyle dziwne, że Niemiec nie miał prawa obiecywać czegoś takiego. 2 lutego rozmawiał z nim o tym James Baker. Choć Amerykanin publicznie nie poparł pomysłu Genschera, to wykorzystał to w późniejszych rozmowach z Gorbaczowem i Eduardem Szewardnadzem.

Podczas spotkania w Moskwie 9 lutego 1990 Baker zadał pytanie Gorbaczowowi, na które nie usłyszał odpowiedzi, ale które Rosja do dziś uznaje za gwarancję, że NATO nie będzie się rozszerzać: „Zakładając, że do zjednoczenia dojdzie, to co jest dla was bardziej do przyjęcia: zjednoczone Niemcy poza NATO, w pełni samodzielne, bez amerykańskich wojsk, czy zjednoczone Niemcy, utrzymujące związek z NATO, ale przy gwarancji tego, że jurysdykcja NATO ani na cal nie rozszerzy się na wschód od obecnej granicy?”

Te słowa Bakera wywołały jednak popłoch w Bonn, które widziało w pojęciu „jurysdykcja” zagrożenie, że landy byłego NRD nie zostaną objęte gwarancjami art. 5 i 6 Traktatu Waszyngtońskiego. Na spotkaniu z Bushem 24 lutego 1990 Kohl poprosił prezydenta USA o sprecyzowanie, co miał na myśli Baker. Baker przyznał, że źle się wyraził i że chodzi raczej o nierozprzestrzenianie struktur wojskowych i wojsk NATO na terytorium NRD.

Wschód czyli NRD

Także z późniejszych wypowiedzi polityków amerykańskich i niemieckich wynikało, że pojęcie „nierozprzestrzenianie NATO na wschód” odnosi się wyłącznie do terytorium NRD. Na żadnym etapie rozmów nie było mowy o nierozprzestrzenianiu NATO na wschód poza granice NRD.

Choćby z tak oczywistego powodu, że decyzje o przyjęciu nowych członków do Sojuszu to prerogatywa wszystkich członków NATO. Amerykanie i Niemcy nie mieli więc nawet prawa obiecywać Moskwie, że NATO nie przyjmie w przyszłości nowych członków w Centralnej i Wschodniej Europie. Gorbaczow tłumaczył się też później dlaczego nie podniósł tej kwestii w czasie rozmów o zjednoczeniu NATO. Słusznie wskazywał, że w 1990 r. potencjalni przyszli członkowie NATO należeli wciąż do Układu Warszawskiego, więc od strony formalnej trudno było się tym zająć.

Jedyna obietnica zachodnich aliantów dotycząca NATO w kontekście zjednoczenia Niemiec dotyczyła statusu wschodnich landów. W zamian za zgodę sowiecką na członkostwo zjednoczonych Niemiec w NATO, Moskwa dostała obietnicę, że Sojusz nigdy nie rozmieści na terenie byłego NRD wojsk sojuszników Berlina. Ani broni atomowej.

Zapisano to w Traktacie podpisanym przez uczestników rozmów w formule 4+2 (USA, Wielka Brytania, Francja, ZSRR plus RFN i NRD) w Moskwie 12 września 1990. Dokładnie chodzi o art. 5 tego dokumentu.

Punkt 1 mówi, że „dopóki siły sowieckie (a było ich wtedy w NRD 350 tys. - red.) nie zakończą się wycofywać z byłej NRD, tylko jednostki niemieckiej obrony terytorialnej niezintegrowane z NATO mogą być rozmieszczone na tym terytorium”. Punkt 2 art. 5 zastrzegał, że zachodni alianci nie zwiększą swoich sił stacjonujących w byłym Berlinie Zachodnim. Najważniejszy był punkt 3.: „Kiedy wycofane zostaną sowieckie siły, siły niemieckie należące do NATO będą mogły być rozmieszczone w byłej NRD, ale obce siły i systemy broni atomowej nie będą tam rozmieszczone”.

"Obietnice zostały spełnione"

Nie było żadnych obietnic, że NATO się nie rozszerzy na wschód – mówi dziś nawet Michaił Gorbaczow. A przecież jest dziś zwolennikiem agresywnej polityki Kremla i adwokatem Putina na Zachodzie. Niedawno w wywiadzie dla niemieckiej telewizji ZDF podkreślił, że nie czuje się oszukany przez Zachód w związku z rozszerzeniem NATO na kraje Europy Środkowej i Wschodniej. Według niego, nie było w ogóle mowy na ten temat, bo wciąż istniały Układ Warszawski i ZSRR. Ostatni sowiecki przywódca potwierdza, że ograniczenia dotyczące NATO odnosiły się wyłącznie do włączanych do RFN landów wschodnioniemieckich. To właśnie zapisano w traktacie z 12 września 1990 i, jak mówi Gorbaczow, „w tej sprawie obietnice zostały spełnione”.

Reasumując, złożona przez Zachód obietnica nierozszerzania NATO na wschód odnosi się tylko do terytorium połączonych Niemiec (landów b. NRD), a nie całej Europy Środkowej i Wschodniej. Po drugie, przez nierozszerzanie rozumie się w tym wypadku nierozmieszczanie w b. NRD oddziałów NATO innych niż niemieckie oraz broni atomowej. Zachód dotrzymuje tych obietnic do dziś.

Autor: Grzegorz Kuczyński / Źródło: tvn24.pl

Pozostałe wiadomości