Świat

Fiasko spotkania w Berlinie. Rozejmu nie będzie

Świat

Aktualizacja:

Po północy zakończyły się w Berlinie rozmowy na temat konfliktu na Ukrainie. Uczestniczyli w nich szefowie dyplomacji Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec. Spotkanie nie przyniosło konkretów. Tylko Berlin próbuje zachować urzędowy optymizm. Dużo bardziej krytyczni są najważniejsi uczestnicy spotkania: Ławrow i Klimkin.

To było drugie spotkanie w tym składzie, w tym samym miejscu. I tak samo jak 2 lipca, i tym razem w Berlinie nie było przełomu, a tak naprawdę nawet jakiegoś większego postępu.

Steinmeier ma nadzieję

- To była trudna rozmowa, mam jednak nadzieję, że w poszczególnych punktach osiągnęliśmy postęp - powiedział po niedzielnym spotkaniu szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier. - Naszym celem jest to, aby zamilkła broń i by nie było dalszych ofiar - podkreślił szef niemieckiego MSZ. Wiadomo jednak, że spotkanie nie przyniosło konkretnych ustaleń.

Z kolei w komunikacie MSZ Rosji stwierdzono, że "we wszystkich głównych kwestiach niedzielnych rozmów w Berlinie na temat kryzysu ukraińskiego osiągnięto pewien postęp". Według rosyjskiego resortu spraw zagranicznych ministrowie ustalili, że będą kontynuować dialog w tym samym formacie, aby można było "przedstawić konkretne propozycje do rozpatrzenia przez przywódców" czterech państw.

W poniedziałek rano Ławrow dodał, że strona rosyjska powtórzyła podczas rozmów swoje wcześniejsze stanowisko, zgodnie z którym przerwanie ognia powinno być bezwarunkowe. - Niestety, ukraińscy koledzy nadal wysuwają warunki, przy czym dość niejasne, w tym - jak oni mówią - zapewnienie szczelności granic - powiedział Rosjanin. Z drugiej strony miały zostać ustalone wszystkie szczegóły dotyczące "białego konwoju" z rosyjską pomocą humanitarną.

Oficjalnie ustalono, że szefowie niemieckiej, rosyjskiej, ukraińskiej i francuskiej dyplomacji poinformują najpierw swoich szefów rządów o przebiegu spotkania, a wtedy być może odbędą się kolejne rozmowy. Decyzja o powrocie do nich może nastąpić w poniedziałek lub wtorek.

"Czerwona linia" Ukrainy

Nie wiadomo dokładnie, o czym rozmawiano. Zapewne chodziło o ustalenie warunków, jakie musiałyby spełnić Ukraina i Rosja, aby doszło do zawieszenia broni w Donbasie. Wiadomo, że dużo bardziej zależy na tym Moskwie. Wszak rebelianci są w odwrocie.

Ale zapewne znów - tak jak 2 lipca - oczekiwano od Kijowa wstrzymania ognia w Donbasie. Jeszcze przed spotkaniem w Berlinie prezydent Francji wzywał Ukraińców do "umiarkowania" w walce z separatystami. Zapewne więc podobne stanowisko reprezentował szef francuskiego MSZ Fabius.

Jedno jest pewne, do uzgodnienia zawieszenia broni nie doszło. Dlaczego? Szef ukraińskiej dyplomacji enigmatycznie stwierdził tylko, że "nie ma miejsca na kompromis tam, gdzie państwo musiałoby przekroczyć swoją czerwoną linię. Ukraina tego nie zrobiła". Wynikać z tego może, że Kijów uznał oczekiwania pozostałych uczestników rozmów za zbyt wygórowane i nie do przyjęcia.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin napisał jednak na Twitterze - bardzo dyplomatycznie - że jest wdzięczny Frankowi-Walterowi Steinmeierowi i Laurentowi Fabiusowi za ich wsparcie.

In Berlin, Ukraine didn't cross its red lines. I am grateful to Frank-Walter Steinmeier and @LaurentFabius for their support.— Pavlo Klimkin (@PavloKlimkin) sierpień 17, 2014

O konflikcie przy kolacji

Politycy spotkali się w niedzielę wieczorem w rezydencji należącej do niemieckiego MSZ - Willi Borsig. Steinmeier powitał gości i wprowadził do willi. Po chwili politycy wyszli z niej i poszli nad jezioro. Po kilkunastu minutach spaceru wrócili do budynku.

Jeszcze w trakcie spotkania szef MSZ Ukrainy zamieścił na Twitterze informację o przebiegu spotkania. "W Berlinie trwają wciąż rozmowy w formie kolacji o konflikcie na Ukrainie. Potem powrót do sali obrad. Niełatwa rozmowa" - napisał Klimkin.

W drugiej wiadomości Klimkin wyjawił, że podziękował Laurentowi Fabiusowi za jego wcześniejszą deklarację. "Priorytetem powinno być poszanowanie integralności terytorialnej Ukrainy, zakończenie przemocy i ożywienie procesu politycznego" - napisał wówczas szef MSZ Francji.

"Nadal umierają ludzie"

Przed rozpoczęciem rozmów Steinmeier wygłosił oświadczenie. - Dziś wieczorem na pierwszym planie nie jest konwój humanitarny (...), lecz dyskusja z partnerami o tym, czy istnieje realne i odporne na wstrząsy rozwiązanie, prowadzące do rozejmu, co pozwoliłoby nam mieć nadzieję, że położenie kresu przemocy jest możliwe - powiedział Steinmeier przed spotkaniem.

Dodał, że jedną z ważnych kwestii będzie sprawa zabezpieczenia granicy rosyjsko-ukraińskiej, co pozwoliłoby powstrzymać dostawy broni i ludzi na Ukrainę. - Potrzebne jest trwałe rozwiązanie, będziemy starali się uzgodnić kroki prowadzące do tego celu - mówił szef niemieckiej dyplomacji. - Nie ma żadnych gwarancji, że rozmowy zakończą się sukcesem - zastrzegł polityk SPD. Jednak ze względu na aktualną sytuację byłoby - jego zdaniem - "nieodpowiedzialne" niewykorzystanie gotowości do rozmów sygnalizowanej przez wszystkie strony. Steimmeier ocenił, że sytuacja na Ukrainie jest nadal trudna, a najnowsze wiadomości pokazują, że napięcia nie ustają. - Nadal umierają ludzie i nadal nie ma rozejmu - zaznaczył. Ostrzegł, że dzisiejsze doniesienia dowodzą, iż "może być jeszcze gorzej" i może dojść do bezpośredniej konfrontacji między Ukrainą a wojskami rosyjskimi. - Należy zapobiec temu za wszelką cenę - podkreślił.

Poprzednio Steinmeier spotkał się z Laurentem Fabiusem, Siergiejem Ławrowem i Pawło Klimkinem w stolicy Niemiec 2 lipca. Przyjęta wówczas wspólna deklaracja, przewidująca rychłe zwołanie grupy kontaktowej w celu wypracowania porozumienia o rozejmie, nie została zrealizowana.

Spotkanie czterech w Berlinie. Celem wypracowanie "rozkładu jazdy" dla Ukrainytvn24

Zaproszenie dla Merkel

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zaprosił kanclerz Niemiec Angelę Merkel do odwiedzenia w przyszłym tygodniu Ukrainy "w celu omówienia spraw będących przedmiotem wspólnego zainteresowania". Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert podał, że Merkel i Poroszenko ustalili, że należy nareszcie położyć kres dostawom broni dla prorosyjskich separatystów na Ukrainie oraz wynegocjować zawieszenie broni. Tymczasem walki wojsk ukraińskich z separatystami na wschodzie Ukrainy nie ustają. W sobotę premier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Aleksandr Zacharczenko po raz pierwszy otwarcie przyznał, że otrzymują oni wsparcie w postaci broni i ludzi z Rosji.

Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/23

Autor: pk,ktom,mk//rzw,gak / Źródło: PAP, Reuters, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: