Autostrada w ogniu. Nie żyje kierowca cysterny, wielu rannych

Świat

Aktualizacja:

Cysterna przewożąca materiały palne zderzyła się w poniedziałek z samochodem ciężarowym na autostradzie koło Bolonii, na północy Włoch. Pojazd stanął w płomieniach, a później eksplodował. Jak podaje "La Repubblica" w wypadku zginął kierowca cysterny. Dziennik poinformował też, że na skutek wypadku rannych zostało 70 osób. Wcześniej media pisały o ponad 80, a nawet 100 rannych.

W poniedziałek media informowały o dwóch lub trzech ofiarach śmiertelnych. "La Repubblica" wyjaśnia jednak, że doszło do pomyłki na skutek trudności z rozpoznawaniem szczątków. Według informacji dziennika, w wypadku zginął kierowca cysterny, która eksplodowała. We włoskich mediach pojawiają się różne informacje dotyczące liczby rannych. "La Repubblica" podaje, że obrażenia odniosło 70 osób. Agencja Ansa informuje z kolei o 55 rannych, w tym 14 ciężko. Wcześniej w mediach była mowa o nawet 100 osobach z obrażeniami.

Cysterna w płomieniach, ogromny wybuch

Do tragedii doszło na autostradzie, niedaleko bolońskiego lotniska, w wyniku zderzenia cysterny samochodowej z innymi samochodami. Wiozący prawdopodobnie gaz płynny pojazd stanął w płomieniach, co doprowadziło później do eksplozji kilkudziesięciu innych aut - podaje włoska agencja prasowa Ansa.

Do wypadku doszło tuż przed godziną 14.

Według rzecznika straży pożarnej, którego cytowała agencja AFP, opanowanie ognia było trudne ze względu na niezwykle wysokie temperatury.

Autostrada w ogniu

Jak podaje włoska telewizja Rai News 24, do wypadku doszło na węźle łączącym autostrady A14 oraz A1.

"La Repubblica" pisze o licznych eksplozjach i ogromnej ilości dymu, który unosił się nad autostradą w kolejnych minutach po tragedii.

W wyniku wybuchów, zniszczony został duży fragment autostrady. Jej wiadukt zapadł się i w konsekwencji ogień rozprzestrzenił się też na usytuowany pod mostem parking. Spłonęło na nim wiele samochodów.

W pobliżu miejsca zdarzenia znaleziono odłamki szyb pobliskich domów. Na miejscu w poniedziałkowe popołudnie pracowała policja i straż pożarna. Karetki pogotowia przewoziły rannych do szpitali.

Według Rai News strażacy starali się opanować ogień na wiadukcie m.in. zrzucając wodę ze śmigłowca.

W reakcji na tragedię burmistrz leżącej na północy Włoch Bolonii Virginio Merola złożył kondolencje "rodzinom tych, którzy stracili życie w tym tragicznym wypadku", oraz zapewnił, że "myślami jest z rannymi, wśród których są również liczni ratownicy". Podkreślił, że "nie wahali się oni w obliczu ryzyka", oraz "z całego serca" podziękował wszystkim, którzy udzielają pomocy.

Do eksplozji doszło niedaleko lotniska w Bolonii

Autor: momo, ads/adso,kg / Źródło: PAP, Reuters, La Repubblica