W związku z dynamiczną sytuacją na Bliskim Wschodzie, francuska linia lotnicza Air France poinformowała o zawieszeniu lotów do Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Rijadu w Arabii Saudyjskiej.
Zgodnie z zaktualizowanymi w poniedziałek na stronie przewoźnika informacjami, "ze względów bezpieczeństwa w regionie", linia "jest zmuszona" zawiesić loty do i z Rijadu do 24 lipca (do 25 lipca w przypadku wylotów z Rijadu), zawiesić loty do i z Dubaju do 27 lipca (do 28 lipca w przypadku wylotów z Dubaju) oraz przedłużyć zawieszenie lotów do i z Bejrutu do 2 sierpnia włącznie.
Air France podkreśla, że "bezpieczeństwo pasażerów i załogi jest absolutnym priorytetem", a decyzja o wznowieniu operacji będzie zależała od oceny bezpieczeństwa na miejscu, która "ulega ciągłym zmianom".
Linie lotnicze odwołują loty
W ostatnim czasie wielu innych przewoźników także podjęło decyzję o zawieszeniu niektórych połączeń w ten region. Na przykład British Airways zdecydowało o przedłużeniu wstrzymania lotów do Dubaju, Tel Awiwu, Bahrajnu i Ammanu aż do 25 października, a Air Canada wstrzymuje loty do Dubaju i Tel Awiwu do 24 października. Do tego dnia do Dubaju nie będzie latać też m.in. Finnair czy Singapore Airlines. Z kolei Lufthansa wstrzymała loty do ZEA do 13 września.
MSZ odradza podróże na Bliski Wschód
Polskie MSZ stanowczo odradza podróże w rejon Bliskiego Wschodu. "Apelujemy: potraktujcie nasze ostrzeżenia z najwyższą powagą! Większość krajów Bliskiego Wschodu ma najwyższy stopień ostrzeżeń: 'Odradzamy wszelkie podróże'" - napisał w serwisie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
Jak czytamy w systemie Odyseusz, w rejonie Bliskiego Wschodu "możliwe są czasowe zamknięcia przestrzeni powietrznej oraz nagłe zawieszenia ruchu lotniczego. MSZ apeluje o bezwzględne śledzenie komunikatów linii lotniczych, monitorowanie sytuacji na bieżąco oraz rejestrację każdej podróży w systemie ODYSEUSZ, co zapewni Państwu dostęp do alertów bezpieczeństwa i usprawni podjęcie interwencji w sytuacji kryzysowej".
Wojna na Bliskim Wschodzie
Od kilku dni trwała seria amerykańskich ataków na Iran. Siły USA zaatakowały m.in. irańskie centra dowodzenia wojskowego, bazy rakietowe oraz systemy obrony powietrznej. Z kolei irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej podał, że dwa tankowce stanęły w ogniu po eksplozjach, do których doszło, gdy próbowały przepłynąć przez Ormuz.