Profesor Chłoń-Domińczak, odnosząc się do propozycji ministry funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, by kobiety bez dzieci miały ten sam wiek emerytalny co mężczyźni, przyznała, że to pomysł zaskakujący.
Jej zdaniem kobiety, które mają dzieci, już teraz ponoszą konsekwencje przerw w pracy i niższych wynagrodzeń po powrocie na rynek. Przez to także gromadzą mniej pieniędzy w czasie całej aktywności zawodowej, a statystycznie żyją dłużej od mężczyzn - w konsekwencji ich emerytury są drastycznie niższe.
>>> Czy zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn? Sondaż
Zdaniem Chłoń-Domińczak zróżnicowanie wieku emerytalnego w zależności od rodzicielstwa prowadziłoby do sytuacji, w której matki byłyby dodatkowo karane niższymi świadczeniami.
- Mówimy więc kobietom: Jesteście matkami, będziecie miały niższą emeryturę niż te, które nie mają dzieci i pracowały bez przerw. A różnice są naprawdę duże - między 60. a 65. rokiem życia to około jednej trzeciej emerytury mniej lub więcej - zaznaczyła.
Samcik: to system pełen wytrychów
Maciej Samcik, dziennikarz ekonomiczny, zwrócił uwagę, że polski system emerytalny od lat jest pełen wyjątków i "wytrychów".
- Należałoby zacząć od podstawowej zasady: równego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn - stwierdził. Dodał, że w XXI wieku nie ma już potrzeby, by różnicować wiek emerytalny ze względu na płeć. - W systemie, gdzie każdy ma taką emeryturę, jaką sobie sam uzbiera, skracając komuś wiek emerytalny, karzemy go - podkreślił.
Samcik zauważył również, że wielu ludzi wciąż błędnie utożsamia wiek emerytalny z gwarancją "godnego" świadczenia. - W zasadzie należałoby to rozmyć i powiedzieć ludziom: Będziecie mieli tyle pieniędzy, ile sobie uzbieracie. Jeśli pracujecie krócej, to mniej odkładacie - wyjaśnił.
Równy wiek emerytalny
Prof. Chłoń-Domińczak przypomniała, że w systemie powszechnym nie można różnicować długości trwania życia ze względu na płeć, bo byłoby to niezgodne z konstytucją i przepisami unijnymi. Wskazała, że w większości krajów Unii Europejskiej wiek emerytalny kobiet i mężczyzn jest już wyrównywany.
- My jesteśmy takim dinozaurem, utrzymując różnicę aż pięciu lat - przyznała.
Zdaniem ekspertki decyzje o wieku emerytalnym w Polsce często podejmują osoby, które wciąż żyją w wyobrażeniu dawnych ról społecznych. Tymczasem kobiety w wieku 60 lat coraz rzadziej pełnią dziś funkcję babć zajmujących się wnukami.
Samcik zaznaczył, że ewentualne podwyższenie wieku emerytalnego wymaga odpowiedniego przygotowania rynku pracy. - Ktoś po pięćdziesiątce często jest z korporacji "wymiatany" i ma problem ze znalezieniem zatrudnienia - zauważył.
Dodał, że wszystkie systemy emerytalne w krajach zachodnich borykają się z tym samym problemem - ludzie żyją coraz dłużej, przez co emerytury stają się coraz niższe. - Albo ustalamy wcześniejszy wiek emerytalny i godzimy się na niskie świadczenia, albo uczciwie mówimy, że trzeba pracować dłużej - podkreślił.
Próby zakończyły się fiaskiem
Chłoń-Domińczak przypomniała, że wcześniejsze próby dojścia do wspólnego wieku emerytalnego zostały cofnięte, choć proces miał być rozłożony w czasie do 2040 roku. Zauważyła, że najgłośniej protestowali wówczas ci, których zmiany w praktyce nie dotyczyły.
- Zawsze jest tak, że o wieku emerytalnym dyskutują osoby, które nie będą objęte zmianami. Nigdy nie jest tak, że wiek zmienia się z dnia na dzień - to proces rozłożony na wiele lat - mówiła.
Czytaj także: Legitymacja emeryta. Zmiany weszły w życie
Ekspertka wskazała na konieczność prowadzenia spokojnego dialogu i stopniowego dochodzenia do europejskiego standardu. Jej zdaniem, patrząc na demografię, liczba osób w wieku produkcyjnym w Polsce będzie systematycznie spadać. Choć migracje częściowo łagodzą ten proces, rąk do pracy będzie coraz mniej.
Dodała, że niebawem połowa osób na rynku pracy będzie miała 45 lat lub więcej. - Pracodawcy nie mają już tak dużej przestrzeni, żeby tych młodych, potencjalnych zatrudniać, bo ich jest i będzie coraz mniej - podsumowała.