Kamala Harris może mieć problemy w ważnym stanie. "Nigdzie ta kwestia nie jest bardziej istotna"

Być może nie ma żadnej kwestii, która dzieli Partię Demokratyczną bardziej niż wsparcie rządu USA dla odwetu Izraela po brutalnym ataku Hamasu 7 października. Farah Stockman na łamach "New York Timesa" zauważa, że brak merytorycznego podejścia w tej kwestii może skutkować w najgorszym wypadku przegraną Kamali Harris w Michigan, jednym z najważniejszych stanów.

"Nigdzie ta kwestia nie jest bardziej istotna niż w Michigan, stanie, w którym trzeba wygrać, będącym jednocześnie domem dla jednej z największych społeczności arabsko-amerykańskich w kraju. Arabscy Amerykanie masowo odwrócili się od Partii Demokratycznej, oburzeni faktem, że prezydent Joe Biden wydawał dolary z ich podatków na zakup bomb, które zabijały ich bliskich" - napisała Stockman, znana amerykańska dziennikarka, laureatka nagrody Pulitzera w 2016 roku.

Wynikiem oburzenia lokalnej społeczności była inicjatywa dwójki miejscowych działaczy Partii Demokratycznej, Abbasa Alawieh'a i Layly Elabed - zachęcali oni aktyw partyjny do oddawania głosów nieważnych w prawyborach, w których kandydował jedynie prezydent Joe Biden. Ich ruch o nazwie Bez zaangażowania szybko osiągnął ponadstanowy rozmiar, stając się ważnym wewnątrzpartyjnym ruchem o skali krajowej.

"Ponad 100 tysięcy uczestników prawyborów Partii Demokratycznej w stanie Michigan oddało tzw. głosy niezaangażowane – nie było to tyle głosów, aby zmienić wynik prawyborów, ponieważ Biden nie miał konkurencji – ale ważyły one tak dużo, że partia nie mogła sobie pozwolić na ich zignorowanie" - zauważa dziennikarka.

Kamala Harris
Kamala Harris
Źródło: BIZUAYEHU TESFAYE/PAP/EPA

Obecnie grupa stara się wywalczyć udział dr Tanyi Haj-Hassan, lekarki, która spędziła dwa tygodnie w Strefie Gazy, w przyszłotygodniowej Narodowej Konwencji Partii Demokratycznej w Chicago. Działacze postulują, aby zorganizować jej kilkuminutowe przemówienie.

"Co wydaje się niewielkim wysiłkiem, który może pokazać, że partia poważnie podchodzi do cierpień Palestyńczyków. W stanie Michigan, w którym w 2016 roku Donald Trump wygrał przewagą nieco ponad 10 tysięcy głosów, ci wyborcy mogą okazać się kluczowi. Jednym z najważniejszych pytań, związanych z tymi wyborami, jest to, czy Harris uda się odzyskać głosy zdemobilizowanych wyborców" - stwierdziła reporterka.

Demokraci podzieleni w sprawie wojny w Strefie Gazy

Założyciele ruchu Bez zaangażowania mówią, że chcą pomóc Kamali Harris w zdobyciu prezydentury, mobilizując społeczność arabsko-amerykańską. To jednak zależy od jej stosunku do sprawy palestyńskiej. A według nich wzywanie do podpisania zawieszenia broni, w czym Harris od dłuższego czasu bierze udział, jest niewystarczające. Postulują oni zagrożenie Izraelowi wprowadzeniem embarga na broń i amunicję, co ich zdaniem ograniczyłoby cierpienia palestyńskiej ludności cywilnej.

"Żądania te są wysokie, ponieważ grupy proizraelskie są także jedną z głównych sił w polityce wewnętrznej demokratów. Nawoływanie do embarga na broń wywołałoby oburzenie i radykalnie zmieniło wieloletnią politykę amerykańską wobec Izraela" - podkreśliła Stockman.

Niektórzy politycy Partii Demokratycznej najchętniej nie chcieliby w ogóle słyszeć o kwestii palestyńskiej w trakcie kampanii wyborczej.

"Niemniej protestujący w dalszym ciągu przeszkadzają kampanii Harris, podsycani słuszną wściekłością, która wzbiera po każdym nowym doniesieniu o torturowanych więźniach, pochowanych dzieciach i żołnierzach, świętujących zniszczenie domów w Gazie. (...) Brak odpowiedniego stanowiska wobec uzasadnionego oburzenia protestujących może spowodować, że nowo odkryta jedność Partii Demokratycznej szybko się rozpadnie" - skonkludowała dziennikarka w "NYT".

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: