Daniele Compatangelo był korespondentem włoskich mediów w Białym Domu. Jego matka przekazała agencji ANSA, że zmarł nagle z powodu choroby. Informację o śmierci dziennikarza potwierdziło również Stowarzyszenie Korespondentów Prasy Zagranicznej w Stanach Zjednoczonych (AFPC-USA). "Poświęcił swoją karierę przekazywaniu widzom informacji z dokładnością, determinacją i entuzjazmem. Dzięki swoim reportażom dla stacji La7 i innych włoskich mediów, przekazywał widzom we Włoszech i poza granicami kraju ważne informacje z Waszyngtonu i Białego Domu" - napisało AFPC na Facebooku.
Jak przypomniano, zaledwie kilka dni temu dziennikarz został wybrany laureatem Nagrody za Wybitne Osiągnięcia, która miała zostać wręczona podczas gali Foreign Press Awards 2026, która odbędzie się 3 grudnia w National Press Club w Waszyngtonie. "Daniele z entuzjazmem przyjął to wyróżnienie, które stanowiło uznanie dla jego wybitnych reportaży i wkładu w dziennikarstwo" - podkreślono.
Kim był Daniele Compatangelo?
Jak informuje Rai News, Daniele Compatangelo urodził się w 1975 roku w Savonie. W Turynie ukończył studia prawnicze, a pod koniec lat 90. rozpoczął swoją przygodę z dziennikarstwem. Zajmował się głównie sprawami europejskimi i tematyką Bliskiego Wschodu. Pracował m.in. dla La7, Sky Tg24 czy Tv2000. Od listopada 2025 roku był prezesem Stowarzyszenia Korespondentów Zagranicznych Białego Domu (WHFCA).
O dziennikarzu zrobiło się głośno, kiedy w czerwcu przeprowadził telefoniczny wywiad z Donaldem Trumpem. Prezydent USA stwierdził w nim, że włoska premierka "błagała go" o wspólne zdjęcie. Wypowiedź ta wywołała dyplomatyczny kryzys na linii Rzym-Waszyngton. Szefowa włoskiego rządu zareagowała na słowa amerykańskiego prezydenta na platformie X. "Ja i Włochy nigdy nie błagamy" - napisała.
Compatangelo wyjaśniał potem, że wcale nie chciał rozmawiać z Trumpem na temat Meloni, tylko o Ukrainie. - Nie mamy wpływu na to, co prezydent chce powiedzieć. Pozwoliliśmy mu swobodnie się wypowiedzieć. To nie było nasze pytanie. Takiego pytania nie zadano. On sam zdecydował się poruszyć ten temat - powiedział w TVN24. W rozmowie z PAP dodał, że nikt z włoskich władz nie miał do niego pretensji za wywiad, który wywołał polityczną burzę. - W końcu nie pytałem go o Meloni. On po prostu chciał przekazać Meloni wiadomość - mówił.
Zmarłego dziennikarza wspomina m.in. Marcin Wrona, korespondent "Faktów" TVN. "Dla mnie był kolegą, znakomitym dziennikarzem i współzałożycielem naszego stowarzyszenia" - napisał w serwisie X.
Redagował AM