"Zwołałem dziś sztab kryzysowy MSW w związku z pożarem w hali w Pardubicach. W wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał, odnotowujemy straty materialne. Analizujemy wszystkie dostępne informacje. Istnieje prawdopodobieństwo, że zdarzenie miało związek z atakiem terrorystycznym" - poinformował na platformie X minister spraw wewnętrznych Czech Lubomir Metnar.
Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi Krajowa Centrala ds. Zwalczania Terroryzmu, Ekstremizmu i Cyberprzestępczości. "Sprawdzane są podejrzenia, że doszło do ataku terrorystycznego" - poinformowała czeska policja na platformie X.
Kryminalistycy współpracują w tej sprawie z Prokuraturą Generalną w Pradze. W śledztwie uczestniczą również Służba Informacji Bezpieczeństwa (BIS) oraz wywiad wojskowy.
W Pardubicach znajduje się między innymi siedziba firmy LPP Holding, współpracującej z Izraelem w produkcji dronów.
Premier wzywa do zabezpieczenia zakładów zbrojeniowych
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Państwa, która w Czechach jest organem rządu, premier Andrej Babisz powiedział wieczorem, że firmy zajmujące się produkcją uzbrojenia, jego komponentów lub pracami związanymi z technologią specjalną powinny zapewnić swoje bezpieczeństwo na własny koszt. Jego zdaniem możliwe jest powiązanie wydawania licencji na produkcję specjalną z obowiązującymi zasadami bezpieczeństwa.
Po posiedzeniu Rady nie podniesiono obowiązującego od dłuższego czasu drugiego w czterostopniowej skali, alertu terrorystycznego.
Portal aktualnie.cz poinformował, że do podłożenia ognia przyznała się organizacja o nazwie The Earthquake Faction, która ma atakować infrastrukturę związaną z izraelskim przemysłem zbrojeniowym w Europie.
Część mediów zwróciła uwagę, że LPP Holding produkuje drony dla Ukrainy. Ich zdaniem wykorzystanie w komunikacie dla portalu aktualnie.cz organizacji, która ma atakować cele związane z Izraelem, może być formą zasłony dymnej. Władze nie skomentowały takich sugestii.
Opracował Adam Styczek
Źródło: PAP, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: MARTIN DIVISEK/PAP/EPA