Najpierw było "OZE-sroze" i kpienie z fotowoltaiki, mimo że kandydat PiS na szefa rządu sam ma taką instalację na dachu swojego domu. Później - zapowiedzi konkretnych działań. - Zdemontuję to świństwo, jak tylko mi się to spłaci i jak tylko wyjdę - w zasadzie nie ja, tylko moja żona - z tego okresu trwałości projektu - deklarował podczas jednej z konferencji prasowych.
- Przemysław Czarnek mówi o demontażu instalacji fotowoltaicznej, która właśnie się spłaciła. To oznacza dobrowolne podniesienie sobie kosztów energii - komentuje w rozmowie z TVN24+ Jakub Wiech.
- To trochę tak, jakby ktoś wypłacał pieniądze z bankomatu i je palił. Efekt finansowy podobny - puentuje.
Pozostało 87% artykułu