Do eksplozji gazu w kopalni w mieście Changzhi w prowincji Shanxi doszło w piątek, tuż po tym, jak władze kopalni wydały ostrzeżenie o wzroście stężenia tlenku węgla - poinformował dziennik "South China Morning Post".
Pod ziemią przebywało wtedy 247 górników. Z kopalni udało się wydostać 201 osób. Według najnowszych informacji, które przekazała chińska agencja Xinhua, w wyniku wybuchu gazu zginęło co najmniej 82 górników. Wcześniej agencja informowała o zaledwie ośmiu ofiarach śmiertelnych, podając, że ponad 200 osób bezpiecznie wydobyto na powierzchnię. Nie wyjaśniono tak nagłego wzrostu liczby ofiar.
Przywóca Chin Xi Jinping wezwał władze, by "nie szczędzić wysiłków" w leczeniu rannych i prowadzeniu akcji poszukiwawczo-ratunkowych, nakazując przeprowadzenie szczegółowego śledztwa w sprawie przyczyn wypadku i pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności.
Premier Li Qiang powtórzył te same instrukcje, wzywając do terminowego i rzetelnego ujawniania informacji oraz do rygorystycznego rozliczania sprawców.
Prowincja Shanxi jest jednym z najważniejszych zagłębi wydobycia węgla w Chinach, które są największym producentem i konsumentem tego surowca wśród państw świata. Poziom bezpieczeństwa w chińskich kopalniach poprawił się w ostatnich latach, ale wciąż stosunkowo często dochodzi tam do tragicznych wypadków.