Rosjanie nie mają wątpliwości: Rosja wraca do tradycyjnej roli mocarstwa

[object Object]
Świętowanie drugiej rocznicy aneksji
wideo 2/5

87 proc. Rosjan uważa, że Krym powinien wchodzić w skład Rosji - wynika z sondażu niezależnego Centrum Lewady. Prawie dwie trzecie (64 proc.) zwolenników przynależności Krymu do Rosji podaje jako argument to, że "Krym zawsze był rosyjski".

Tylko 3 proc. Rosjan uważa, że Krym powinien wchodzić w skład Ukrainy - wynika z sondażu, który Centrum Lewady opublikowało na swojej stronie internetowej w czwartek.

Identyczny wynik pokazał sondaż z listopada zeszłego roku. Ale jeszcze w sierpniu 2014 roku 73 proc. Rosjan uważało, że półwysep powinien wchodzić w skład Rosji, a 4 proc. - że powinien być częścią Ukrainy.

W najnowszym sondażu zapytano osoby, które popierają Krym jako część Rosji, dlaczego półwysep powinien do niej należeć. 64 proc. odpowiedziało, że Krym "zawsze był rosyjski", 18 proc., że "mieszkańcy Krymu zagłosowali w referendum dwa lata temu za przyłączeniem go do Rosji". 9 proc. odpowiedziało, że "Rosja 230 lat temu podbiła Krym", a 8 proc., że półwysep "przez ponad dwa wieki związany jest ściśle z Rosją i jej historią".

Powrót do "tradycyjnej roli mocarstwa"

79 proc. badanych uważa, że przyłączenie Krymu świadczy o tym, iż "Rosja wraca do swojej tradycyjnej roli mocarstwa i umacnia swoje interesy na obszarze poradzieckim".

Na pytanie: "Czy zgadza się pan/pani z opinią większości mieszkańców krajów zachodnich i Ukrainy, której zdaniem Rosja, przyłączając Krym, naruszyła wszystkie porozumienia międzynarodowe z okresu powojennego i poradzieckiego i prawo międzynarodowe?" tylko 9 procent odpowiedziało "tak". 52 procent odpowiedziało "zdecydowanie nie", a dalszych 29 proc. - "raczej nie".

Łącznie 71 proc. ankietowanych zadeklarowało, że takie stanowisko krajów zachodnich i Ukrainy ich nie niepokoi (zdecydowanie nie - 40 proc., raczej nie - 31 proc.). Do niepokoju przyznało się 19 procent badanych.

Respondentów pytano też, w jakiej mierze są gotowi płacić "cenę za przyłączenie Krymu". W pytaniu wskazano, że wymaga to od Rosji znacznych inwestycji, których ciężar spada na zwykłych obywateli w formie ograniczenia wzrostu płac i pensji, zmniejszenia wydatków na edukację i ochronę zdrowia oraz wzrostu cen.

32 proc. ankietowanych przyznało, że taką cenę skłonni są płacić "w pewnej mierze", 10 proc. - "w znacznej mierze", a 4 proc. "w pełnej mierze". 30 proc. zadeklarowało, że zupełnie nie jest gotowych do płacenia takiej ceny. 19 procent uznało, że ten ciężar nie spada na zwykłych obywateli.

Oburzenie i zdumienie z powodu sankcji

W marcu 2014 roku odpowiedź "w pełnej mierze" i "w znacznej mierze" wybierało więcej osób (odpowiednio: 7 proc. i 19 proc.), a o braku gotowości mówiło mniej - 19 procent.

Wprowadzenie sankcji przez Zachód w odpowiedzi na przyłączenie Krymu wywołuje u 25 proc. Rosjan zdumienie, a u 35 proc. - oburzenie. U 34 proc. ankietowanych nie wywołuje "żadnych szczególnych uczuć".

Z sondażu wynika, że wśród Rosjan spada zainteresowanie wydarzeniami na Ukrainie. 43 proc. przyznało, że "bez szczególnej uwagi" śledzi te wydarzenia, łącznie 40 proc. zapewniło, że śledzi je bardzo i raczej uważnie. 16 procent przyznało, że tych wydarzeń nie śledzi.

Tymczasem w marcu zeszłego roku 57 procent Rosjan śledziło wydarzenia na Ukrainie bardzo i raczej uważnie, 34 proc. nie udzielało im większej uwagi, a jedynie 8 procent zupełnie się nimi nie interesowało.

Sondaż przeprowadzono w dniach 25-28 marca br. na reprezentatywnej próbie 1600 osób w 137 miejscowościach w 48 regionach kraju. Margines błędu nie przekracza 3,4 proc.

Autor: tas\mtom / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: kremlin.ru

Tagi:
Raporty: