Francja, Dania i Holandia następne w kolejce? "Chcemy referendum"

TVN24

Aktualizacja:

Po opowiedzeniu się Brytyjczyków w czwartkowym referendum za wyjściem z UE szefowa francuskiego skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen oświadczyła, że chce przeprowadzenia "takiego samego referendum we Francji". W podobnym tonie wypowiedział się Geert Wilders, holenderski deputowany, szef antyunijnej i antyimigranckiej Partii Wolności. O rozpisanie referendum zaapelowała też Duńska Partia Ludowa.

W czwartek Brytyjczycy zagłosowali za opuszczeniem Unii Europejskiej. Radości nie krył lider brytyjskich eurosceptyków Nigel Farage. Wynik głosowania w Wielkiej Brytanii ucieszył również jego antyunijnych kolegów z innych krajów.

"Zwycięstwo wolności! Tak jak domagałam się tego od lat, trzeba teraz przeprowadzić takie samo referendum we Francji i w (innych) krajach UE" - napisała na Twitterze Marine Le Pen, szefowa francuskiego skrajnie prawicowego Frontu Narodowego. Jej ugrupowanie oświadczyło w piątek, że Unia Europejska jest coraz bardziej "antydemokratyczna i brutalna".

"Chcemy odpowiadać za nasz kraj"

Holenderski deputowany, szef antyunijnej i antyimigranckiej Partii Wolności Geert Wilders wezwał w piątek do przeprowadzenia referendum w sprawie dalszego członkostwa Holandii w UE.

- Chcemy odpowiadać za nasz kraj, nasze własne pieniądze, nasze granice i naszą politykę imigracyjną - oświadczył Wilders. Jego ugrupowanie prowadzi w sondażach popularności, a za priorytet w przypadku zwycięstwa w wyborach parlamentarnych postawiło sobie wyprowadzenie Holandii z - jak to ujęto - "totalitarnej" Unii Europejskiej. Na początku kwietnia dwie trzecie głosujących odrzuciło w referendum w Holandii umowę o stowarzyszeniu UE-Ukraina, co eksperci komentowali jako kolejny kłopot dla zmagającej się z kilkoma kryzysami Unii oraz pokazanie przez holenderskich eurosceptyków żółtej kartki unijnym elitom. Według obserwatorów wynik kwietniowego plebiscytu w Holandii dodał też skrzydeł brytyjskim eurosceptykom.

"Duńczycy powinni móc zadecydować w referendum"

Na wynik referendum zareagowała też Duńska Partia Ludowa, która zaapelowała o rozpisanie referendum ws. dalszego członkostwa swojego kraju w Unii Europejskiej.

- Uważam, że Duńczycy powinni móc zadecydować w referendum czy iść w ślady Brytyjczyków, czy zostawić sprawy po staremu - mówił przywódca ugrupowania Kristian Thulesen Dahl. Tymczasem na rozpisanie referendum nie zgadza się premier Lars Lokke Rasmussen, który komentując wyniki brytyjskiego głosowania powiedział, że decyzja Brytyjczyków zwiększa szansę na "szczuplejszą UE". - Jesteśmy częścią UE. (...) Nie sądzę, aby w przewidywalnej przyszłości doszło do sytuacji, która by to zmieniła - podkreślał szef duńskiego rządu.

AfD: nadszedł czas na nową Europę

Z zadowoleniem decyzję Brytyjczyków przyjęła szefowa prawicowej, eurosceptycznej i antyislamskiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Frauke Petry.

- Wyjście Wielkiej Brytanii z UE jest sygnałem skierowanym do brukselskiego biura politycznego i jego biurokratycznych przybudówek. Jeżeli UE nie porzuci błędnej drogi i nie zrezygnuje z pseudosocjalistycznego eksperymentu pogłębionej politycznej integracji, to kolejne narody europejskie będą odzyskiwały swoją suwerenność na sposób brytyjski - powiedziała Petry precyzując, że w takim przypadku "doszłoby do dalszych Brexitów". "Cierpiąca na wodogłowie" Bruksela musi zostać radykalnie zmniejszona - podkreśliła szefowa AfD.

- Nadszedł czas na nową Europę - Europę ojczyzn, w której będziemy pokojowo ze sobą handlować, będziemy utrzymywać partnerskie stosunki i szanować swoją suwerenność - oświadczyła Petry.

Autor: kg/ja / Źródło: PAP

Raporty: