Oskarżany o napastowanie seksualne sędzia z rekomendacją senackiej komisji


Komisja sprawiedliwości amerykańskiego Senatu zdecydowała się rekomendować kandydaturę Bretta Kavanaugh na sędziego Sądu Najwyższego. Głosowanie było wyrównane: za rekomendacją opowiedziało się 11 republikańskich senatorów, 10 demokratycznych było przeciw. Senat zgodził się na opóźnienie głosowania, by dać FBI czas na zbadanie zarzutów dotyczących kandydata.

Rekomendacja komisji Senatu jest wskazówką dla całości Senatu jak głosować nad zatwierdzeniem nominacji kandydata na wysokie stanowisko w rządzie federalnym. Z reguły całość 100-osobowego Senatu głosuje zgodnie z rekomendacją odpowiedniej komisji, jednak do zatwierdzenia nominacji do SN wystarczy obecnie zwykła większość głosów.

Przywódca większości republikańskiej Senatu Mitch McConnell zgodził się, aby opóźnić głosowanie o tydzień. FBI ma przez ten czas zbadać czy oskarżenia wobec Bretta Kavanaugh, który 36 lat temu podczas imprezy miał molestować seksualnie kobietę, są prawdzie.

Emocje na komisji

Kavanaugh, kandydat prezydenta Donalda Trumpa do objęcia stanowiska sędziego Sądu Najwyższego, zeznając pod przysięgą, kategorycznie i z oburzeniem odrzucił zarzuty Christine Ford, obecnie doktor psychologii i wykładowczyni na jednej z uczelni w Kalifornii, jakoby przed 36 laty, jako 17-latek napastował ją seksualnie.

Podczas czwartkowego posiedzenia, transmitowanego bezpośrednio przez wszystkie sieci telewizyjne o zasięgu ogólnokrajowym i internet, Kavanaugh łamiącym się głosem dowodził, że zarzuty ws. molestowania seksualnego, jakie wysunęła przeciw niemu Christine Ford i związane z tym dochodzenie senackiej komisji wymiaru sprawiedliwości, jest czymś w rodzaju "politycznego zamachu na jego życie", który "całkowicie i na zawsze nadszarpnął jego dobre imię oraz reputację".

Dr Christine Ford, która zeznawała pod przysięgą podczas czwartkowego posiedzenia komisji podtrzymała zarzuty w całej rozciągłości. Zapytana przez senatora Richarda Durbina, na ile jest pewna, że to Brett Kavanaugh molestował ją seksualnie 36 lat temu odpowiedziała bez wahania: - Jestem pewna w stu procentach.

Senat da czas FBI

Prezydent Trump poinformował w piątek na Twitterze, że na prośbę Senatu "polecił FBI przeprowadzenie dodatkowego dochodzenia w celu uzupełnienia kartoteki sędziego Kavanaugha”. Podkreślił, że dochodzenie to ma mieć ograniczony zakres i musi być zakończone “w ciągu najwyżej tygodnia."

Propozycję przełożenia głosowania całego Senatu nad zatwierdzeniem nominacji złożył na kilka minut przed głosowaniem republikański senator Jeff Flake.

Zdaniem akredytowanych w Kongresie dziennikarzy na decyzję senatora olbrzymi wpływ miały dwie kobiety, które dopadły go w windzie Senatu i ostro skrytykowały, że zamierza głosować za zatwierdzeniem nominacji kandydata, "który molestował kobietę".

Propozycję senatora Flake‘a poparły również dwie przedstawicielki Partii Republikańskiej w Senacie: Lisa Murkowski z Alaski i Susan Collins ze stanu Maine. Zarówno Murkowski jak i Collins, które sympatyzują z ruchem zwolenników legalności aborcji “Pro Choice”, nie podjęły jeszcze decyzji czy głosować za zatwierdzeniem nominacji Bretta Kavanaugha.

Republikanie posiadają obecnie w Senacie przewagę dwóch głosów, dlatego aby zatwierdzić nominację nie mogą sobie pozwolić na stratę więcej niż jednego głosu. W przypadku remisu decydujący głos może oddać wiceprezydent Mike Pence, który z urzędu jest przewodniczącym Senatu.

Podzielona Ameryka

Tymczasem Amerykanie są podzieleni w ocenie wiarygodności zarzutów o molestowanie seksualne sprzed 36 lat - wykazał sondaż przeprowadzony przez Marist College Institute. W sondażu przeprowadzonym jeszcze przed czwartkowym posiedzeniem komisji na zlecenie amerykańskiego radia publicznego NPR i telewizji publicznej PBS, 32 proc. badanych - głównie kobiety - przyznało, że wierzy, iż zarzuty wobec nominata na sędziego SN są prawdziwe.

Odmiennego zdania w sondażu Marist College Institute, którego wyniki opublikowano w środę, było 26 proc. badanych, głównie mężczyzn. Uważają oni, że to Kavanaugh mówi prawdę. 53-letni Brett Kavanaugh, obecnie sędzia federalnego Sądu Apelacyjnego w Waszyngtonie, kilkakrotnie kategorycznie zaprzeczył zarzutom Ford. Kavanaugh utrzymuje, że nie pamięta nawet aby był na prywatce w domu pod Waszyngtonem, podczas której - jak twierdzi Christine Ford - obecny kandydat do SN molestował ją seksualnie. Największa grupa badanych - aż 42 proc. - do tej pory nie ma wyrobionego zdania, kto mówi prawdę: kandydat na sędziego Sądu Najwyższego czy jego oskarżycielka.

Jednocześnie sondaż wykazał, że większość badanych - 43 proc. - jest przeciwna zatwierdzeniu Bretta Kavanaugha na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego. Za zatwierdzeniem Kavanaugha opowiedziało się 38 proc. Dodatkowo 59 proc. respondentów uważa, że mający opinię konserwatysty i przeciwnika aborcji sędzia Brett Kavanaugh nie powinien być zatwierdzony, jeśli dochodzenie wykaże, że Christine Ford mówi prawdę.

Demokraci kontra republikanie

Kontrowersyjne nominowanie Bretta Kavanaugha, drugiego kandydata prezydenta Donalda Trumpa na sędziego Sadu Najwyższego, jak wykazał sondaż Marist College Institute, stało się zagadnieniem w kampanii przed listopadowymi wyborami środka kadencji do Kongresu, podczas których Partia Demokratyczna ma nadzieję na odebranie Republikanom większości w Izbie Reprezentantów. 37 proc. badanych zamierza głosować w listopadzie na tych kandydatów, którzy sprzeciwiają się zatwierdzeniu nominacji Kavanaugha na sędziego SN, a 32 proc. - na tych, którzy opowiadają się za jej zatwierdzeniem. 27 proc. oświadczyło, że stosunek kandydujących w tegorocznych wyborach do nominacji Kavanaugha nie będzie miał znaczenia na kogo będą głosować.

Autor: mtom / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: