Junta traci kontrolę nad Birmą? "Siły ruchu oporu zdobywają przewagę w całym kraju"

Źródło:
The Diplomat, tvn24.pl

Rządząca w Mjanmie junta może tracić kontrolę nad trwającą od ponad dwóch lat wojną domową. W całym kraju przewagę zaczyna zdobywać ruch oporu - twierdzi ekspert Drake Long na łamach "The Diplomat". Pod koniec października na kilku frontach ruszyła kontrofensywa sił walczących z armią rządową, która odnosi kolejne sukcesy.

27 października W Mjanmie ruszyła kontrofensywa sił walczących z juntą, która w lutym 2021 roku dokonała zamachu stanu. Sojusz kilku grup ruchu oporu o nazwie Three Brotherhood rozpoczął operację o nazwie "Operacja 1027", w ramach której jednocześnie uderzył w wielu miejscach na siły rządowe, wypierając je m.in. z części terenów wzdłuż granicy z Chinami i Indiami.

Junta przegrywa wojnę?

"Czy birmańska junta traci kontrolę nad wojną? Utrzymywana od dawna polityka armii 'dziel i rządź' rozpada się, gdy siły etnicznych grup ruchu oporu zdobywają przewagę w całym kraju" - ocenia pierwsze sukcesy tej ofensywy Drake Long, absolwent amerykańskiego Marine Corps University i analityk Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych.

Na łamach specjalizującego się w tematyce azjatyckiej magazynu "The Diplomat" przeanalizował aktualny przebieg konfliktu w Birmie. "Od 27 października sojusz, składający się z TNLA, Armii Sojuszu Narodowo-Demokratycznego Birmy (MNDAA) i Armii Arakanu, rozpoczął własną ofensywę przeciwko juncie i jej sojusznikom, zdobywając kilka kluczowych obszarów przy chińskiej granicy" - czytamy w analizie Longa.

"Na poziomie taktycznym reżim wojskowy wydaje się pozostawać w tyle, odpierając ataki na siedem miast i według doniesień tracąc aż 60 przyczółków oraz siedem kolejnych miast na rzecz sojuszu Three Brotherhood. (…) Sojusz kontroluje obecnie znaczne fragmenty granicy z Chinami, a właściwe kontruderzenie junty wciąż nie nastąpiło" - ocenia Long.

ZOBACZ TEŻ: Czołg sunie przez ruiny, w tle kula ognia. Izraelska armia pokazała nagrania z operacji

Kontrofensywa rebeliantów

Drake Long zwraca zarazem uwagę, że ogłaszane wcześniej regularnie ofensywy sił prorządowych przynosiły "co najwyżej średni" rezultat. Ocenia, że jeśli dla kogoś nie było to wystarczającą demonstracją słabości junty, "to teraz otrzymuje kolejny jej dowód".

Tymczasem trwająca kontrofensywa sił ruch oporu odniosła obecnie na tyle wyraźne sukcesy, że mogą one pozbawić juntę kontroli nad granicą z Chinami. Jest to rejon niezwykle istotny strategicznie, bowiem Mjanma staje się coraz bardziej zależna od swojego potężnego sąsiada i jednego z nielicznych partnerów międzynarodowych.

Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało już komunikat, w którym zaapelowało do obu stron wojny domowej o zawieszenie broni.

Wybory w Mjanmie?

Drake Long zwraca uwagę, że celem junty jest przeprowadzenie - prawdopodobnie w 2025 roku - sfałszowanych wyborów na terytorium całego kraju, które miałyby legitymizować jej władzę i normalizować kontakty ze światem zewnętrznym. Jednak niezbędne do tego jest podpisanie przez ugrupowania rebelianckie porozumienia o zawieszeniu broni, szanse na co maleją na skutek obecnych wydarzeń na froncie.

Ekspert prognozuje, że pozycja negocjacyjna junty, niepoparta już przewagą militarną, w najbliższych miesiącach będzie nadal słabnąć. "Pekin może nawet naciskać na juntę, aby zmieniła swoje warunki i ograniczyła ambicje" - stwierdza Amerykanin.

Wojna domowa w Mjanmie

Od czasu uzyskania niepodległości w 1948 roku Mjanma doświadcza niemal ciągłego konfliktu zbrojnego. Jego obecna odsłona trwa od zamachu stanu w lutym 2021 roku, w wyniku którego junta wojskowa obaliła demokratycznie wybrany rząd Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD) i ponownie przejęła władzę.

Wojskowi od początku krwawo tłumili masowe protesty przeciwko ich władzy i postawili przed sądem byłą przywódczynię kraju Aung San Suu Kyi, która została skazana na 33 lata więzienia. Zamach stanu stał się zarazem początkiem trwającej obecnie krwawej wojny domowej.

Jak zauważa Long, obserwowanie birmańskiego konfliktu jest trudne choćby ze względu na liczbę uczestniczących w nim grup zbrojnych. "Podzielone są one na lokalne, etniczne organizacje zbrojne, przypominające milicję Ludowe Siły Obronne (PDF) lojalne wobec obalonego Rządu Jedności Narodowej, oraz szereg bojówek i Sił Straży Granicznej walczące po stronie junty" - wymienia ekspert.

ZOBACZ TEŻ: "New York Times": jak Ukraina bez własnych okrętów powstrzymuje rosyjską flotę wojenną

Autorka/Autor:kgo//mm

Źródło: The Diplomat, tvn24.pl