Demonstracje i wiece odbyły się na terenie co najmniej trzech uczelni w stolicy kraju - Teheranie oraz jednej na północnym wschodzie kraju. Studenci oddawali hołd tysiącom ofiar masowych protestów w styczniu.
Nagrania zweryfikowane przez BBC pokazują setki protestujących – wielu z nich ma na sobie irańskie flagi – pokojowo maszerujących w sobotę po kampusie Uniwersytetu Technologicznego Szarif w Teheranie. Tłumy skandowały "śmierć dyktatorowi" – nawiązując do najwyższego duchowo-politycznego przywódcy Alego Chameneia.
Pojawiły się również potwierdzone zdjęcia przedstawiające pokojowy protest okupacyjny na uniwersytecie Szahid Beheszti, również w Teheranie. BBC zweryfikowało także nagranie z Uniwersytetu Technologicznego im. Amira Kabira, na którym widać tłum skandujący antyrządowe hasła.
W położonym na północnym wschodzie Meszhedzie, drugim co do wielkości mieście Iranu, miejscowi studenci skandowali: "Wolność" i "Studenci, krzyczcie, krzyczcie o swoje prawa".
Tego samego dnia odnotowano także większe demonstracje w innych miejscach, a w niedzielę pojawiły się wezwania do zorganizowania kolejnych wieców - podkreśliła BBC.
Nie jest na razie jasne, czy ktokolwiek z demonstrantów został aresztowany.
Antyrządowe protesty i napięcia wokół Iranu
BBC zauważyła, że do protestów dochodzi w czasie, gdy USA intensywnie zwiększają obecność wojskową w regionie, zaś prezydent Donald Trump powiedział, że rozważa ograniczony atak militarny na Iran. W obliczu ryzyka ataków USA Australia, Szwecja, Serbia i Polska wezwały swoich obywateli do opuszczenia Iranu.
USA i ich europejscy sojusznicy podejrzewają, że Iran zmierza w kierunku stworzenia broni jądrowej, czemu Iran zawsze zaprzeczał, jednocześnie jednak wzbogacał uran do poziomu, który nie pozwala na żadne cywilne zastosowania.
Protesty, które wybuchły w końcu grudnia ubiegłego roku zaczęły się od skarg natury ekonomicznej. Błyskawicznie rozprzestrzeniły się na cały kraj i nabrały charakteru politycznego. Były to największe manifestacje od rewolucji islamskiej z 1979 roku.
HRANA (Amerykańska Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka) potwierdziła, że podczas tej fali demonstracji zginęło co najmniej 6159 osób, w tym 5804 protestujących, 92 dzieci i 214 osób powiązanych z rządem. Aktywiści powiadomili, ze pracują nad weryfikacją jeszcze 17 tysięcy kolejnych zgłoszonych zgonów.
Opracował Mikołaj Stepień /akw
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Reuters