Donald Trump przyznał, że rozważa ograniczone uderzenie na Iran. - Przypomina mi się coś, co parę dni temu czytałem na portalu Politico. Autor felietonu pisze tak: a czy kiedyś się zdarzyło, że Amerykanie zgromadzili potężne środki wojskowe w jakimś regionie i później nie doszło do uderzenia? I odpowiada sam sobie: nigdy - zauważył Marcin Wrona. Jak dodał, "do uderzenia mogłoby nie dojść, gdyby Iran kompletnie zrezygnował z programu jądrowego i rakiet balistycznych". - Ani jedno, ani drugie się nie stanie - zaznaczył. - Nie tylko Iran jest pod ścianą, ale również Stany Zjednoczone - zauważył Jacek Stawiski i przypomniał, że "ponad pół roku temu Trump twierdził, że program nuklearny Iranu został unicestwiony". - Dynamika zmierza w stronę rozwiązania siłowego przez Stany Zjednoczone - powiedział. Jego zdaniem, "zanosi się na największą operację zbrojną Ameryki w tym stuleciu, pewnie większą niż operacja iracka w 2003 roku". - Może ta sprawa jest posunięta dalej i w planach amerykańskich jest po prostu obalenie istniejącego systemu politycznego w Iranie i otwarcie czegoś nowego - dodał. Marcin Wrona zwrócił tymczasem uwagę na rosnącą aktywność Rezy Pahlawiego, syna ostatniego szacha Iranu, który "niebywale się ostatnio uaktywnił". - Odbywa mnóstwo spotkań w Stanach Zjednoczonych, na arenie międzynarodowej, jasno sygnalizując, że jest gotów stanąć na czele opozycji - kontynuował.