"Symulka", gol, zwycięstwo i płacz. Neymar dał upust emocjom

Nawałka: mieliśmy duże oczekiwania
Nawałka: mieliśmy duże oczekiwania
Źródło: tvn24

Ile dla Brazylii znaczy piłka nożna, pokazała scena tuż po końcowym gwizdku meczu z Kostaryką. Faworytom mundialu długo nie szło w nim, zwycięstwo zapewnili sobie dopiero w doliczonym czasie. Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżywał w nim Neymar, który po spotkaniu dał upust emocjom.

Neymar to największa gwiazda Brazylijczyków, ale przy okazji pierwszego meczu ze Szwajcarią więcej mówiło się o jego nowej fryzurze, niż o samym występie. Lider przeżywał w nim ciężkie chwile. Był atakowany, często z naruszeniem przepisów, kiedy tylko dostawał piłkę. Gola nie strzelił, a faworyci tylko zremisowali 1:1.

W następnym meczu z Kostaryką miał - podobnie jak cały zespół - coś do udowodnienia.

Dwoił się i troił

Mimo zdecydowanej przewagi, szczególnie w drugiej połowie, przez 90 minut Brazylijczycy przegrywali pojedynki z rewelacyjnie spisującym się w bramce Kostaryki Keylorem Navasem, obrońcami, a raz także z... sędzią VAR.

W 77. minucie arbiter główny Bjoern Kuipers podyktował rzut karny za rzekomy faul na Neymarze, ale po konsultacji z asystentem wideo obejrzał tę sytuację jeszcze raz i zmienił decyzję. Słusznie, bo "symulka" napastnika PSG była obrzydliwa.

Wcześniej dwoił się i troił. W 56. minucie po jego strzale Navas dotknął lekko piłki i przeniósł ją nad poprzeczką. Kwadrans później mając przed sobą już tylko bramkarza nie trafił w bramkę z około 16 metrów.

Dopiero w doliczonym czasie drugiej połowy Canarinhos zdołali przeprowadzić akcję, która dała im prowadzenie. Do bramki trafił Philippe Coutinho. Zmęczeni Kostarykańczycy nie byli już w stanie przeprowadzić ani jednej akcji w poszukiwaniu wyrównania. Co więcej, w siódmej doliczonej minucie popełnili prosty błąd przy wyprowadzaniu piłki z własnej defensywy. Niecelne podanie przejął Casemiro, odegrał do rezerwowego Douglasa Costy, a ten wyłożył piłkę Neymarowi, który musiał tylko wbić ją do pustej bramki.

Udźwignął presję

Chwilę później sędzia zakończył mecz, a lider Canarinhos przyklęknął, twarz ukrył w dłoniach i rozpłakał się. Ten obrazek tylko pokazał, jak duża presja ciąży na nim. Kilka chwil później 26-latka pocieszali nie tylko koledzy z drużyny, ale i rywale.

Dla niego była to już 56. bramka w narodowych barwach. Jest w ten sposób trzecim najlepszym strzelcem w historii Canarinhos. Więcej goli mają tylko Ronaldo (62) i Pele (77).

Canarinhos mogą odetchnąć z ulgą. Awans do 1/8 finału zapewni im nawet remis w ostatniej kolejce z Serbią.

Autor: lukl / Źródło: sport.tvn24.pl

Czytaj także: