Jest bajecznie bogaty, ma władzę tak absolutną, że połowa światowych przywódców może o takiej tylko pomarzyć, piękną kobietę u boku i gigantyczną wierną mu armię. Teoretycznie mają więc rację internetowi czytelnicy prestiżowego "Time'a", że to on, a nie Barack Obama powinien zostać człowiekiem roku tego prestiżowego tygodnika. Tym człowiekiem jest Kim Dzong Un - przywódca Korei Północnej.