Czarnek o "Ukraińcach" w polskim rządzie. "Bardzo świadomie dolewa oliwy do ognia"
Przemysław Czarnek wezwał rząd w niedzielę do dymisji po wypowiedzi wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego o UPA. We wtorek podczas obrad Sejmu Czarnek żądał zwołania konwentu seniorów celem wyjaśnienia - jak mówił - "dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków". Występujący zaraz po nim były poseł PiS - obecnie niezrzeszony - Janusz Kowalski zapowiedział kontrolę poselską w sprawie "ukrainizacji" administracji rządowej.
Zachowanie Czarnka skomentowała posłanka KO Joanna Kluzik-Rostkowska w "Kropce nad i" w TVN24. - Oczywiście byłoby lepiej, gdyby wiceminister takich słów nie wypowiedział. Ale rzeczywistość jest taka, że mówił o tym, jak to (działalność UPA - red.) widzą Ukraińcy, a nie on sam. Natomiast ja oczekiwałabym od kandydata na szefa rządu dzisiejszej partii opozycyjnej (Przemysława Czarnka), żeby przestał tą szabelką machać w taki ostentacyjny sposób - powiedziała posłanka KO.
- Od kandydata na szefa rządu wymagam pewnej wstrzemięźliwości, umiaru - kontynuowała. W ocenie Kluzik-Rostkowskiej Czarnek "bardzo świadomie dolewa oliwy do ognia i używa takich słów, żeby te podziały były jeszcze większe". - Rosja jest bardzo zadowolona z każdej sytuacji, w której my, jako Polska, jesteśmy podzieleni - podkreśliła.
Szeptycki mówił w piątkowym wywiadzie radiowym w TOK FM o miejscu UPA w społecznej wyobraźni Ukraińców. Powiedział, że to "była formacja, która niezależnie od tego, o czym pan mówi, o zbrodni wołyńskiej, ale walczyła o niepodległość Ukrainy, walczyła w ramach tego ukraińskiego imaginarium przede wszystkim z Sowietami. I to była taka walka beznadziejna, to byli tacy, ze wszystkimi pozytywnymi, negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierzy niezłomni".
Poseł PiS Radosław Fogiel w kontekście wypowiedzi wiceministra ocenił w TVN24, że "jest wypowiedzią absolutnie haniebną zrównywanie kolaborantów nazistowskich Niemiec i morderców Polaków na Wołyniu z żołnierzami wyklętymi, którzy walczyli o polską suwerenność przed sowieckim najeźdźcą".
Zełenski straci Order Orła Białego? Nawrocki "daje przestrzeń stronie ukraińskiej"
Pod koniec maja prezydent Ukrainy nadał imię "bohaterów UPA" jednej z ukraińskich jednostek wojskowych, co spotkało się z krytyką polskich władz. Prezydent Karol Nawrocki zaproponował odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Głowa państwa uzyskała już opinię Kapituły Orderu Orła Białego, ale o swojej decyzji Nawrocki jeszcze nie poinformował.
Goście "Kropki nad i" byli pytani, czy Nawrocki powinien odebrać order Zełenskiemu. W ocenie Fogla inicjatywa prezydenta jest "słuszna". - Nie mam pojęcia, jakie jest zdanie Kapituły i nie mam żadnych informacji, które by świadczyły, że jest ono w jedną stronę lub w drugą stronę - zaznaczył poseł PiS i zwrócił uwagę na konieczność "dość szybkiej, daleko idącej refleksji po stronie ukraińskiej".
- W moim odczuciu, przynajmniej póki co, (prezydent) bardzo rozsądnie czeka, daje przestrzeń stronie ukraińskiej, żeby z tej sytuacji wybrnąć - skomentowała z kolei posłanka KO.
Nawrocki "zmienił opinię" w sprawie bohaterów Ukrainy?
Monika Olejnik przypomniała też słowa Nawrockiego, gdy był jeszcze szefem IPN. Mówił wówczas, że Ukraińcy mają prawo wybierać swoich bohaterów. - To powiedział prezes Instytutu Pamięci Narodowej, występując w zupełnie innej roli - skomentował Fogiel.
- Czytam tę wypowiedź jako wypowiedź urzędnika państwa polskiego, który starał się, mimo wszystko, jakąś nić porozumienia ze stroną ukraińską w tej sprawie nawiązać - dodał. - Dziś Karol Nawrocki, będąc głową państwa, ma obowiązki inne, szersze i jego absolutnym priorytetem musi być stawianie prawdy historycznej i sprawiedliwości na pierwszym miejscu - kontynuował poseł PiS.
Według Kluzik-Rostkowskiej Nawrocki "zmienił opinię" w tej sprawie od czasu, gdy był szefem IPN.
W związku z napiętą sytuacją w Warszawie był szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow. Rozmawiał z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem, szefem BBN Bartoszem Grodeckim oraz wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim.
"Lontu podpalać nie warto"
Posłanka KO zwróciła uwagę w TVN24, że spór wokół nadania ukraińskiej jednostce imienia "bohaterów UPA" został "wywołany przez stronę ukraińską i tylko strona ukraińska może tę całą sytuację rozwiązać". - Nadanie orderu jest symbolem. Ewentualne odebranie orderu jest symbolem - mówiła i ostrzegła, że "jeśli ta historia nie zakończy się szybko i nie zakończy się w tej sferze symboli", to wpłynie na codzienność, w tym "na nastroje Polaków wobec Ukraińców i wsparcie dla walczącej Ukrainy".
Fogiel zgodził się w tej kwestii z posłanką KO. - Nikomu tak nie zaszkodził potencjalnie prezydent Zełenski swoją decyzją, jak Ukraińcom mieszkającym w Polsce, którzy mogą się niestety spotkać ze złymi reakcjami - dodał.
Olejnik pytała, czy warto "podpalać lont" i przypomniała o wtorkowej wypowiedzi Janusz Kowalskiego i Przemysława Czarnka w Sejmie w sprawie "Ukraińców" w polskim rządzie. - Lontu podpalać nie warto. Warto twardo dochodzić swoich racji - odpowiedział Fogiel