Premium

Prestiż, pensje, pensum. Minister Czarnek ma "propozycje", a nauczyciele na to: ostatnio skończyło się strajkiem

- Minister zapowiada podwyżki i podniesienie atrakcyjności zawodu, a ja słyszę: "do dziesięciu odlicz", bo pewnie co dziesiąty z nas straci pracę. Wiem, co oznacza zwiększenie pensum. I, że gdy ktoś mówi "ruchy kadrowe", to ma na myśli zwolnienia - mówi Agnieszka, anglistka z 17-letnim stażem. O propozycjach ministra Przemysława Czarnka rozmawiamy z nauczycielami.

"Etos" - sześć razy, "propozycje" - pięć, "wynagrodzenie" i "atrakcyjność" – po cztery. Więcej niż raz minister Przemysław Czarnek mówił tego dnia o "uatrakcyjnieniu" i "podwyżce".

Ostatnia konferencja prasowa ministra Czarnka, która odbyła się we wtorek 11 maja, trwała niespełna 24 minuty. W jej czasie wypowiadała się też dwójka wiceministrów, komentowano też powrót do szkół. Jeśli wyjąć to wszystko, zagęszczenie "etosu" i "atrakcyjności" było naprawdę duże.

Minister mówił ogólnikami, ale podkreślał: - To proces dochodzenia do decyzji, żadnych decyzji nie podjęliśmy, to wszystko jest w trybie dialogu.

W ten sposób Czarnek poinformował, że przesłał nauczycielskim związkom zawodowym i korporacjom samorządowym swoje propozycje "zmian kierunkowych" w zasadach pracy nauczycieli.

W konferencji nie brały udziału media, a dziennikarze musieli (to stała praktyka w resorcie edukacji) przesłać pytania na kilka godzin przed wystąpieniem Czarnka. Znany był tylko główny temat, bez żadnych szczegółów.

W efekcie, gdy rzeczniczka prasowa odczytywała pytania do ministra – pytania m.in. o to, czy jego propozycje będą wiązały się ze zwiększeniem liczby godzin pracy i zwolnieniami nauczycieli, ten dziennikarskie wątpliwości nazywał "nierozsądnymi" i "kuriozalnymi". A na pytanie o zwiększenie pensum postanowił "przez litość" nie odpowiedzieć. Nikt nie mógł zareagować.

Skąd tyle emocji u ministra? Musi zdawać sobie sprawę, że dyskusja o tzw. pensum, czyli liczbie godzin, które nauczyciel spędza przy tablicy, to coś, co doprowadzi do dużego konfliktu, a nawet - jak mówią nam niektórzy nauczyciele - może wywołać kolejny strajk. Dlaczego?

Minister Czarnek o pieniądzach i prestiżu nauczycieli

Długie wakacje i krótki czas pracy

Nieroby, które mają dwa miesiące wakacji, piją kawkę, a na dodatek pracują tylko kilkanaście godzin w tygodniu, kiedy my musimy pracować po 40 godzin.

Znacie ten opis? Niestety tak o nauczycielach myśli spora grupa Polaków. A przynajmniej tych, którzy mają używanie na internetowych forach. Takie komentarze pojawiają się regularnie, gdy nauczyciele wnioskują o podwyżki, szybsze szczepienia na koronawirusa czy po prostu apelują o szacunek dla ich branży.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo