Premium

Patrząc na Marsa, spoglądamy w przyszłość. "Bo jeśli istniało tam jakieś życie, to co się z nim stało? I czy podzielimy ten los, gdy nie będziemy ostrożni?"

"Nadzieja" była pierwsza. Potem wzniosły się chińskie "Pytania do niebios". Za nimi ruszyła amerykańska "Wytrwałość".

Dzieli nas średnio ponad 220 milionów kilometrów. Średnio, bo odległość między Ziemią a Marsem zmienia się w zależności od momentu wędrówki wokół Słońca. W 2003 roku mieliśmy Czerwoną Planetę dosłownie na wyciągnięcie ręki – w odległości 56 milionów kilometrów.

A wzajemne położenie planet nie jest bez znaczenia, kiedy chcemy ruszyć w kierunku niebieskich zachodów słońca. Korzystne nadarza się co 26 miesięcy. Okazji takich od wielu lat nie marnujemy. W 2020 nie zmarnowaliśmy aż trzech.

Z okna startowego w zeszłym roku skorzystały Zjednoczone Emiraty Arabskie, wysyłając 19 lipca w kierunku Marsa sondę Hope (ang. nadzieja). Pomyślny start zaliczyły również chińska misja Tianwen-1 (23 lipca) oraz amerykańska Mars 2020 z łazikiem Perseverance (30 lipca). Wszystkie trzy sondy miały dotrzeć do celu w lutym 2021 roku.

Misje, które wystartowały w lipcu 2020 rokuPAP

Arabskiej i chińskiej już się to udało. Na orbitę Marsa sondy weszły odpowiednio 9 i 10 lutego. Na efekty ich pracy nie musieliśmy długo czekać.

Arabska Hope zdążyła nam już pokazać fotografię wykonaną dzień po wejściu na orbitę Marsa.

Zdjęcie planety zrobione przez arabską sondęPAP/EPA/MBRSC/UAE Space Agency HANDOUT

Tianwen-1 zrobiła czarno-białe zdjęcie planety.

Kilka dni później Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna pochwaliła się nagraniem wykonanym przez jej sondę. Możemy obserwować powierzchnię planety widzianą z orbity.

Mars widziany z orbityReuters

Łazik NASA lada moment także powinien zakończyć podróż. A może dopiero zacząć? Lądowanie Perseverance planowane jest na 18 lutego.

W czwartek od godziny 20 w TVN24 GO ruszy program specjalny, w którym na żywo pokażemy lądowanie łazika.

Co zobaczymy, gdy już rozgości się na powierzchni Marsa? Może niebieski zachód słońca?

Bo na Czerwonej Planecie słońce zachodzi na niebiesko. To efekt związany z rozpraszaniem światła, w którym istotny jest rodzaj cząsteczek, na przykład pyłów, jakie na swojej drodze napotkają promienie.

Tak wygląda marsjański zachód słońcaNASA/JPL-Caltech/MSSS/Texas A&M Univ

Widok ten jest jednocześnie kojąco znajomy i niepokojąco kosmiczny. Czy to dlatego podejmujemy kolejne próby zbadania Marsa? Wystarczająco bliskiego i podobnego Ziemi, byśmy byli przekonani, że znajduje się w naszym zasięgu, i wystarczająco odległego i odmiennego, by fascynować i rzucać wyzwania?

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo