Premium

Wietnam polskiego Sun Tzu, czyli jak Kaczyński odsunął dziennikarzy od pierwszej linii

Zdjęcie: Michal Fludra/NurPhoto via Getty Images

Jeżeli media są czwartą władzą, to piątą są sondaże. W 2021 roku polski rząd zrobił dużo na rynku mediów, by w nich dobrze wypaść. Dużo złego.

W wywiadzie dla RMF FM w październiku 2021 roku Jarosław Kaczyński tłumaczył, dlaczego jest przeciwny obecności dziennikarzy w strefie przy granicy polsko-białoruskiej. Wprowadzony tam stan wyjątkowy łączył się z wieloma zakazami - w tym dotyczącymi obecności mediów.

- Wielu dziennikarzy chciałoby tam pojechać - powiedział prowadzący rozmowę Krzysztof Ziemiec.

- Pan na pewno wie sporo - jak wszyscy ludzie, którzy coś wiedzą o świecie - o wojnie wietnamskiej. Ona właśnie została przegrana dzięki temu, że bardzo blisko pierwszej linii albo w ogóle na pierwszej linii byli dziennikarze - odparł prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Niektórzy złośliwie określali potem szefa PiS "polskim Sun Tzu", ale wypowiedź ta przeszła niemal bez echa. A szkoda, bo prezes odkrył karty. Właśnie strategię odsuwania dziennikarzy od "pierwszej linii" realizowała władza w Polsce w 2021 roku. Na kilku poziomach: informacyjnym, biznesowym i prawnym.

- To był szczególny rok dla wolności mediów. Powiedziałbym nawet, że był to czarny rok dla wolności mediów - ocenia Konrad Siemaszko, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Nigdy wcześniej nie zastosowano w Polsce na tak dużą skalę metody Viktora Orbana, by zniszczyć niezależną prasę regionalną.

Nigdy wcześniej nie wymyślono daniny od reklam, która ma uderzyć w określoną część rynku mediów.

Nigdy wcześniej Polacy nie wychodzili na ulice, broniąc ogólnopolskiej niezależnej telewizji przed skutkami łamania prawa przez władzę.

Nigdy od 1989 roku nie wprowadzono w Polsce cenzury na części terytorium kraju.

- Kumulacja - podsumowuje Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Im bardziej kurczy się obszar realnego wpływu mediów kontrolowanych przez władzę, tym bardziej rośnie jej zainteresowanie wpływaniem na media środka albo ich przejmowaniem. To właśnie obserwowaliśmy.

Krępowanie, kontrola, wpływ. Tak można określić ciąg technologiczny stosowany przez władzę na rynku mediów

Oto jak wyglądało to w praktyce.

Afera mailowa. "Pilnuję 24/7"

Na początek warto zrozumieć, czym dla rządu Prawa i Sprawiedliwości są media. Pokazała to afera mailowa, która wybuchła w czerwcu. W komunikatorze Telegram ujawniono wówczas korespondencję mającą pochodzić z prywatnych skrzynek szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka, premiera Mateusza Morawieckiego czy jego doradców. Przez kolejne miesiące treści maili były i nadal są publikowane w sieci. Wprawdzie rządzący od początku kwestionowali prawdziwość ujawnianej korespondencji, lecz nie pokazali ani jednego przykładu zmanipulowanej informacji. Za to autorzy niektórych maili publicznie potwierdzali ich prawdziwość.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo