Premium

"Polska to sam środek traumy"

Zdjęcie: Shutterstock

Gdy napisała publicznie, że jej babcia w trakcie II wojny światowej została zgwałcona, usłyszała: "po co rozdrapywać te rany?". Gdy opowiada, że problemem gwałtów zajmuje się zawodowo, rozmawiając z ofiarami na całym świecie, w Polsce dowiaduje się, że to dziwaczny temat, o którym nikt nie będzie chciał słuchać. Bo o gwałtach i seksualności się milczy. Z Wiolą Davie, psychoanalityczką pracującą w Nowym Jorku, o pokoleniowej traumie i o tym, jak protesty Polek mogą pozwolić na walkę z nią, rozmawiał Tomasz Słomczyński.

Tomasz Słomczyński: Protestujecie tam za oceanem, w Nowym Jorku?

Wiola Davie: Odbyły się dwa protesty pod polskim konsulatem. Pierwszy w niedzielę po ogłoszeniu wyroku [Trybunału Konstytucyjnego - red.], drugi w ostatni piątek.

I jak było?

Przyszło ponad dwieście osób i wszyscy mówili, że była to największa manifestacja w historii protestów pod konsulatem, że tak dużej grupy nie było nawet w 1981 roku, po ogłoszeniu stanu wojennego. W osiemdziesięciu procentach przyszły młode osoby, niesamowita energia, również - że tak powiem - językowa swoboda wyrażania…

Protest kobiet w Nowym Jorkuarch. prywatne Wioli Davie

Mówisz o przekleństwach?

Tak. To było bardzo emocjonujące i napawające optymizmem, że jak młodsze pokolenie zabierze się do wprowadzania zmian, to te zmiany w Polsce w końcu zostaną wprowadzone.

Znam osoby, które strasznie oburza ten protest. Nie tyle same postulaty, co fakt, że wychodzi młoda dziewczyna do przestrzeni publicznej, przeklina i bezwstydnie krzyczy o swojej macicy albo, co gorsza, trzyma transparent, na którym jest napisane "moja pusia…" albo "zło bobrem zwyciężaj", przy czym ów "bóbr" jest zobrazowany rysunkiem damskiego krocza.

Widziałam zdjęcia z manifestacji w Warszawie, na których dziewczyny zdjęły koszulki i staniki, i manifestowały w połowie obnażone. To zdecydowanie przywodzi na myśl późne lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte w Stanach, i ruch wyzwolenia się z męskiej, patriarchalnej opresji. To jest bardzo ciekawe, bo wydaje mi się, że w Polsce w tym kontekście zachodzi zmiana tożsamościowa dużo później.

Dlaczego u nas dużo później?

Między innymi ze względu na traumy, które w Polsce paraliżują swobodę wyrażania się i ekspresji związanej z seksualną tożsamością i potrzebami seksualnymi. Nie tylko w Polsce, ale również w innych, jeszcze bardziej konserwatywnych krajach, jak Pakistan, Indie czy Bangladesz, zaczęto w przestrzeni publicznej manifestować swoje zdanie i przeciwstawiać się represjom, które dotyczą seksualności, w szerokim rozumieniu tego słowa.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo