Premium

Słabość w sile, czyli Łukaszenka i jego reżim rok po wyborach

Zdjęcie: Stringer\TASS via Getty Images

W ciągu roku od sfałszowanych wyborów prezydenckich Alaksandr Łukaszenka niemal zniszczył niezależne media, zmniejszył rolę i tak niezbyt rozwiniętych organizacji pozarządowych i wpędził Białoruś w międzynarodową izolację. Nadal jednak pozostaje u władzy, przede wszystkim dzięki wsparciu Rosji. Cudem w tej sytuacji potrafi zachować resztki niezależności od Moskwy.

Do zeszłorocznych wyborów prezydenckich 9 sierpnia Alaksandr Łukaszenka przygotował się, zawczasu oczyszczając pole z potencjalnych konkurentów. Wśród tych, którzy gotowi byli stanąć z nim w szranki, znaleźli się bankier Wiktar Babaryka oraz bloger Siarhiej Cichanouski. Nieoficjalne sondaże (od 2016 roku można je przeprowadzać tylko za zgodą władz, a te zlecają je wyłącznie proreżimowym pracowniom) wskazywały, że ten pierwszy miał największe szanse na zwycięstwo i mógł zdobyć nawet połowę głosów w pierwszej turze. Były szef Biełgazprombanku miał między innymi poparcie noblistki Swiatłany Aleksijewicz.

Na listach, które miały zostać złożone w Centralnej Komisji Wyborczej, podpisała się rekordowa liczba Białorusinów - 425 tysięcy. CKW, na czele której stoi lojalna wobec Alaksandra Łukaszenki Lidzija Jarmoszyna, nie przyjęła jednak dokumentów. Twierdziła, że Babaryka nie zadeklarował całego swojego majątku. W czerwcu 2020 roku Babaryka został zatrzymany, oskarżony w procesie politycznym o unikanie płacenia podatków i łapownictwo. W lipcu tego roku skazano go na 14 lat więzienia.

Łukaszenka zneutralizował też innego groźnego potencjalnego kandydata - Siarhieja Cichanouskiego. Jego dokumentów CKW nie przyjęła, ponieważ brakowało na nich własnoręcznego podpisu. Cichanouski nie mógł się podpisać, bo został zatrzymany przez milicję, gdy wracał z jednego z mityngów. Wobec tego w wyborach wystartowała jego żona Swiatłana. Po wyjściu z aresztu pomagał jej w zbieraniu podpisów i w czasie wiecu w Grodnie - w wyniku milicyjnej prowokacji - został znów zatrzymany. Od tego czasu przebywa za kratkami. W marcu oskarżono go o to, że przemocą stara się obalić białoruskie władze. Sprawa jest w toku. Grozi mu 15 lat więzienia.

Protest przeciwko Łukaszenceshutterstock.com

Pierwsze starcie: wybory

Alaksandr Łukaszenka mógł być zatem przekonany, że wszyscy jego potencjalni konkurenci zostali usunięci z pola boju. Swiatłana Cichanouska, która występowała jako wspólna kandydatka realnej, a nie fasadowej opozycji, w jego optyce nie była poważnym oponentem. Przede wszystkim dlatego, że w oczach Łukaszenki kobieta nie może konkurować z nim jak równy z równym. Mówił nawet, że nie widzi sensu jakiejkolwiek publicznej debaty z Cichanouską.

- Jestem gotów zawsze i ze wszystkimi rozmawiać, ale z mojej strony byłoby to nawet niegrzeczne. (...) Ona przed chwilą usmażyła smaczny kotlet, może dzieci nakarmiła, jeszcze zapach tego kotleta jest przyjemny, a tu trzeba prowadzić debaty o jakichś trudnych sprawach - wyjaśniał.

Swiatłana Cichanouska, z wykształcenia anglistka i germanistka, a w ostatnim czasie rzeczywiście gospodyni domowa, była dla Białorusinów jednak przede wszystkim zbiorową kandydatką zastępczą, na którą głosowali, ponieważ reżim uniemożliwił start w wyborach jej mężowi i Wiktarowi Babaryce. Na jej wiece przychodziły tysiące osób, co na Białorusi, tkwiącej od lat w politycznym letargu, było sensacją.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo