Premium

Drogi ojcze, droga matko, czyli kiedy dzieci muszą płacić za rodziców

Zdjęcie: Antonina Długosińska

Co zwykle pisze się w listach pożegnalnych? - Nie wiem. Mi tata napisał: "tylko nie próbuj mi szkodzić!" i zapadł się pod ziemię. Ale to nie był ostatni list, jaki od niego dostałem. Dwadzieścia lat później przyszedł kolejny. Pozew o alimenty.

Piotr: - Dziś, mimo że przecież żegnał się już ćwierć wieku temu, ciągle jeszcze czasem się odezwie. Napisze wiadomość: "Jeszcze żyję".

Paulina: - Ostatnie, co usłyszałam od ojca, to to, że mnie załatwi, bo jestem pyskata.

Marta: - Mój nawet mnie nie poznał, kiedy ostatni raz go widziałam. "A ty? Kim jesteś?" - zapytał, chociaż jestem przecież skóra zdjęta z niego. Układ brwi, rzęsy, ciemna oprawa oczu.

Karolina: - Teraz jest wyciszony, ale nigdy nie wiadomo, kiedy dostanie szału.

Aneta: - Mojego nie widziałam od dwudziestu lat, czyli od czasu, kiedy eksmitował mnie i moje rodzeństwo z domu. Pytaliśmy: "tato, porozmawiasz z nami?" A on: "nie, nie chcę was widzieć".

Dziś wszyscy są dorośli i mówią o sobie, że stanęli na nogach. Część ma dzieci, partnerów, kredyty na mieszkania. Jedno wygrało walkę z nowotworem, drugie jeszcze walczy. Mają własne samochody. Skończone studia. Pracę, którą lubią. Przyjaciół. Małe i duże misje do zrealizowania: zajście w ciążę, wyjazd w góry, wzięcie ślubu, wyleczenie się. Nie znają się, ale coś ich łączy.

Karolina: - Pierwszy raz poczułam wstyd z powodu ojca pod koniec podstawówki. Pijany szedł przez wioskę. Ile teraz każą mi na niego płacić? Według wyliczeń wychodzi, że 4 tysiące złotych miesięcznie.

Paulina: - Czasami nie umiał dojść do domu, tylko spał na ogródkach działkowych. Ode mnie chcą tysiąc złotych miesiąc w miesiąc.

Aneta: - Jak byłam dzieckiem, cały czas się zastanawiałam: co ze mną jest nie tak, że mam takie życie? Zaglądałam za płot i widziałam, że u sąsiadów jest dobrze. A u nas ciągle udręka. Urzędnicy chcieli, żebym płaciła po 2,6 tysiąca.

Marta: - Człowiek widzi winę w sobie. Jako dziecko myśli: to ja musiałam coś zepsuć. Wyliczyli mi 300 złotych.

Piotr: - Postanowiłem sobie, że nigdy nie będę taki jak ojciec. Do dziś, jak ktoś mnie do niego porównuje albo mówi, że z ojcem się piło, to i ze mną można, to mnie to rozpierdziela od środka. Kiedyś usłyszałem, że niektórzy rodzice się w swojej roli ograniczają do spłodzenia dziecka i myślałem, że to najgorsze, co można zrobić. Teraz wiem, że można dziecko od siebie odsunąć, a potem po latach, jak ono poukłada sobie życie, domagać się od niego pieniędzy. W majestacie prawa. I to jest najgorsze, bez względu na to, jaka to kwota.

Piotr

Czy był dobrym ojcem? Proszę sobie odpowiedzieć na to pytanie: uciekł od swojej rodziny do mojej mamy, zostawiając dwójkę dzieci. A potem uciekł od nas i ślad po nim zaginął. Pamiętam to jak dziś: wracamy do domu, a tam nie ma połowy majątku. Ojciec dokonał samodzielnego podziału, zabrał przyczepę kempingową, zostawił listy pożegnalne i tyleśmy go widzieli. Mi napisał: "tylko nie próbuj mi szkodzić!" Co napisał mamie? Nie wiem, pewnie nic istotnego.

To był dla mnie trudny moment. Wychodziłem z choroby nowotworowej, byłem świeżo po kuracji, w okresie zagrożenia. Ojciec miał mi pomagać w nauce. Logistycznie - po prostu mnie zawozić, odwozić. Nie zrobił tego, bo - jak się potem okazało - znalazł sobie kolejną panią. Jej zresztą też zrobił dziecko.

Czy płacił na mnie alimenty? A niby jak, skoro ślad po nim zaginął?

Chociaż potem coś tam się odezwał: jak zacząłem pracę w policji, wysłał na mnie kilka paszkwili. O tym, jakimi to ja niby samochodami nie jeżdżę, albo ile to gotówki nie mam. I groził, żebym go nawet nie próbował szukać, bo popamiętam. Wtedy postanowiłem, że co by się nie działo, nigdy nie będę taki jak ojciec.

Nie próbowałem go szukać, ale po latach znowu się odezwał. I jakiś tam delikatny kontakt wrócił. Tamta pani, do której uciekł, umarła, więc ojciec został sam. Zaczął chorować. W sumie nic dziwnego, bo to rocznik 40. Zaczął prosić o dwieście, trzysta złotych na leki. To nie są wielkie pieniądze, więc dawałem. Ale po jakimś czasie skontaktowałem się z rodzeństwem z innych związków ojca i okazało się, że on tak ciągnie kasę od wszystkich. No i się zdenerwowałem. Wiedziałem, że różnymi lekkomyślnymi decyzjami narobił sobie długów i pieniądze od nas pewnie wpychał na spłaty. Zażądałem faktur za leki. Nic nie dostałem, więc się wypisałem z tej pseudomedycznej pomocy. Mój najstarszy brat też.

Ojciec podał nas do sądu. Rodzinnego. Dostałem pozew o alimenty.

Pojechaliśmy z bratem na rozprawę, myśląc, że coś wiemy o prawie i sprawiedliwości. Chcieliśmy, żeby ojciec usłyszał, co o nim sądzimy. Brata zostawił samego, jak ten miał zaledwie cztery lata! Sądu to nie interesowało. Nieważne, że ojciec miał nas gdzieś. Sędzia sprawdził tylko stan faktyczny, bo w pierwszej kolejności zgodnie z prawem alimenty płaci żona, a dopiero w drugiej dzieci. Wtedy wyszło na jaw, że nigdy się z moją matką nie rozwiedli. Dzięki Bogu ona nie miała dużo pieniędzy. Ojcu nie opłacało się jej skarżyć i temat ucichł.

Tyle że mama w tym roku umarła. Jak sędzia teraz sprawdzi stan faktyczny, okaże się, że z bratem jesteśmy już pierwsi w kolejności do płacenia. Oczywiście, żeby tak się stało, ojciec musiałby nas znowu pozwać. Czy to zrobi? Nie wiem, ale nie pozwala o sobie zapomnieć. Do tej pory czasem się odezwie. Napisze: "jeszcze żyję".

"Pojechaliśmy na rozprawę, myśląc, że coś wiemy o prawie i sprawiedliwości"Antonina Długosińska

Rodzice składają pozwy

Średnia wysokość zasądzonych w sądach rodzinnych alimentów na rzecz rodziców w 2020 roku wynosiła 841,30 zł miesięcznie. Ile osób było w ten sposób na utrzymaniu własnych dzieci? Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości tylko w pierwszym półroczu 2021 roku takich spraw, zakończonych zadowalającym wyrokiem dla wnioskującego - bo uwzględnionych w całości, ewentualnie zakończonych ugodą - było 248. Rok wcześniej - 395. Ale to był czas pandemii, w którym sądy działały inaczej. Widać to też w statystykach: w 2019 roku zapadło już 739 takich wyroków, a dwa lata wcześniej - 1733. Trzy lata wcześniej, czyli wtedy, kiedy Piotr spotkał się w sądzie z ojcem - aż 2610 rodzin otrzymało decyzję, że od dziś to dzieci mają płacić rodzicom alimenty.

Gdyby zsumować liczby z ostatnich kilku lat, wyszłoby, że w tym momencie pewnie kilkanaście, może kilkadziesiąt tysięcy osób ma oficjalny papier na to, że jest na utrzymaniu swoich dzieci. Ale w rzeczywistości takich ludzi, którzy zgodnie z dokumentami, a niekoniecznie z własnej woli muszą utrzymywać ojców i matki, jest o wiele więcej.

Karolina

Tata jest alkoholikiem. Ale nie agresywnym. Raczej ciepłym. Nigdy mnie nie uderzył, a pijany często płakał. A picie było ciągle: tu wykopki, tam impreza u sąsiada. Matkę to denerwowało, więc się kłócili. Okropne to były krzyki, takie na całą wieś. On, zły, wyciągał wtedy kolejną butelkę i tak w kółko. Siadał tak za kierownicę, zataczał się. Bardzo się wstydziłam.

Potem separacja, rozwód. Martwiliśmy się z rodzeństwem o ojca, a mama się denerwowała na nas: "idźcie do swojego tatusia!". I na koniec wszystkich wymeldowała z domu.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo