W centrum Gniezna pomiędzy Pałacem Prymasowskim a katedrą trwają prace archeologiczne poprzedzające budowę kanalizacji na ul. Łaskiego.
Pracujący tam naukowcy natknęli się na ludzki szkielet. Kości znajdowały się zaledwie metr pod powierzchnią gruntu i jak szacują jest to znalezisko pochodzące z XVIII wieku. Według map z tamtego okresu, w tym miejscu znajdowała się wtedy chata.
Wykopaliskom i ustaleniom archeologów przyjrzał się Aleksander Przybylski - reporter TVN24 oraz autor podcastu "Sekcja Archeo" w TVN24+.
Zagadkowy pochówek
- Ten pochówek jest dla nas wielką niespodzianką, bo faktycznie znajduje się w takiej przestrzeni typowo miejskiej, a za placami mamy wszędzie budynki sakralne to nie jest to przestrzeń, w której kiedykolwiek znajdował się cmentarz. Mamy do czynienia z osobą, której życie zostało przerwane nagle. Ten wątek sensacyjny wspaniale było pociągnąć dalej i rozwikłać - mówi TVN24 prof. Artur Różański z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Antropolożka wskazała, że szkielet należał do młodej osoby. Dokładny wiek, będzie jeszcze badany. - To oceniamy na podstawie wyrżnięcia zębów, które w chronologiczny sposób się wyżynają. Pojawiają się też zawiązki konkretnych zębów. Oceniamy to również po trzonach kości długich, ponieważ ich nasady nie są przyrośnięte u dzieci. Dopiero w trakcie dorastania ta kość zaczyna wyglądać jak u dorosłego osobnika - powiedziała Anna Walczak.
Kości czaszki są pogruchotane. Według badaczy do tych urazów doszło już po śmierci. Mogą one wynikać "z różnych procesów, które zachodziły od pochówku do momentu odkrycia szkieletu".
Zaskakujące jest też miejsce pochówku. W miejscu, gdzie znaleziono szkielet znajdują się duże kamienie, które mogły tworzyć podwaliny chaty. Wiele wskazuje na to, że zmarłego pochowano przy ścianie budynku. - Być może ciało złożono w ukryciu, gdzieś za ścianą, w rowie. Widać, że tu w pobliżu też przebiegał trakt. Więc to było miejsce ruchliwe, tętniące życiem i ten zmarły tutaj wyjątkowo nie pasuje - zwraca uwagę profesor.
Archeolodzy znaleźli też obok szkieletu lichtarzyk datowany na XVII lub XVIII wiek. Jak się tam znalazł? Czy zostawił go ktoś, kto chciał upamiętnić zmarłego, a może ktoś kto miał związek z jego śmiercią? Możliwych scenariuszy jest wiele.
Na razie naukowcy skupiają się na zbadaniu szkieletu.