W Poznaniu Żandary wyruszają po porannej mszy świętej w miejscowym kościele i odwiedzają każdy dom, składając życzenia mieszkańcom. Wśród przebierańców są: dziad, ksiądz, kominiarz, grajek, niedźwiedź, koń, policjant i baba. Starszych ludzi zraszają, a młodszych polewają wodą. Osoby odwiedzane przez Żandary smarowane są także po twarzy specjalnie przygotowaną mazią. W zamian - jak głosi tradycja - otrzymują oni od mieszkańców drobny poczęstunek, w tym chleb, kiełbasę i jajka, które baba zbiera do koszyka.
- Dopóki ludzie będą chcieli, żebyśmy chodzili, to będziemy chodzili. A chcą, więc chodzimy i co roku życzymy im wszystkiego dobrego. Jest fajnie, czekają na nas - mówił reporterce TVN24 jeden z uczestników korowodu.
- Od dzieciństwa pamiętam, że zawsze Żandary były. Mój ojciec pamięta, są też ludzie, którzy mają już po 60 i 70 lat, a kiedyś chodzili jako przebierańcy. A teraz już młodzież zaczyna chodzić i bardzo nam się to podoba - powiedział jeden z mieszkańców.
Kulminacją obrzędu jest tradycyjnie zdobywanie komina miejscowej piekarni przez babę i kominiarza. Zdobycie komina ma - według tradycji - odpędzić złe duchy.
Przedwojenna tradycja
Tradycja Żandarów sięga I wojny światowej i jest jednym z nielicznych wielkanocnych zwyczajów, który przetrwał w mieście, choć nie jest znana jego dokładna geneza. Najpewniej jednak prowadzący korowód przebierańców Żandar ma nawiązywać do pruskiego żandarma z czasów zaborów. Tradycyjne, historyczne stroje Żandarów znajdują się w Muzeum Etnograficznym w Poznaniu.
Źródło: PAP, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24